Skocz do zawartości
  • Sky
  • Blueberry
  • Slate
  • Blackcurrant
  • Watermelon
  • Strawberry
  • Orange
  • Banana
  • Apple
  • Emerald
  • Chocolate
  • Charcoal
Suchy-wolk

Za którym razem zdaliście prawko kat.A, A1?

Polecane posty

Suchy-wolk

Pochwalcie się, za którym razem zdaliście prawko kat.A lub A1 Dołączona grafika + przebieg egzaminu.

 

Przyznam, że to chyba najprostszy egzamin z możliwych jeżeli chodzi o praktykę w WORD'zie. Natomiast trafiają się egzaminatorzy, którzy czepiają się o kolor butów czy też mają absurdalne argumenty i wymagania, na takiego właśnie ja trafiłem.

 

To był Maj 2010, leje jak z cebra, godzina prawdopodobnie 9 rano, deszcz ani trochę nie ustępuje. Przyjeżdżam na egzamin, gość mnie wywołuje z listy i zaczęły się procedury związane z przygotowaniem motorku do jazdy. Było miło na początku, gość sprawiał wrażenie rozsądnego i z kulturą. Jednak to się zmieniło! Wyjechaliśmy na miasto, a na drodze wody po kostki, no trudno - pomyślałem, że pojadę sobie powoli. Jedziemy ul. Maratońską, ja cisnę ok.40-50km/h, a gość przez ten system komunikacji śmieszny, krzyczy do mnie, abym jechał szybciej, ale słyszałem co drugie jego słowo bo słuchawki były zepsute, a zła pogoda zakłócała łączność. Gość co minutę kazał mi przyspieszyć, choć jechałem najszybciej jak się dało według moich możliwości, bo droga na prawdę była dla motoru nieprzejezdna i nie wiem dlaczego nie odwołali egzaminu. Dobra dotarłem po ok.30minutach do tzw.centrali, odstawiam motor, a typ do mnie gada, że jechałem za wolno - olałem go, bo jechałem 40-50km/h i więcej się nie dało. Myślałem, że nie da mi tego podpisu, ale dał z takim grymasem, jakbym mu krzywdę zrobił.

 

BEZNADZIEJNY CZŁOWIEK!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Luquu

Ciekawy gostek z tego egzaminatora ... ;DJa zdawałem jakoś w listopadzie 2010 roku trochę zimno już ale jeszcze dałem rade;). Dzień jak każdy inny zaczął się normalnie ... żadnego stresu nie było dopóki nie wszedłem do WORD-u. Czekam, czekam aż w końcu wyczytuje listę .. no to czas zdać teorie.. Teoria zdana wiec czekamy na plac .. wyczekałem się dobre 2h.. na tej poczekalni znudzony wychodzę na plac wraz z 3 innymi zdającymi ja jako ze na A1 robiłem wszystko ostatni :sad2: przyszła moja kolej mowie wszystko na luzie pamiętam wiec luzik będzie budowa moto zaliczona czas na slalom... ;/ wszystko ładnie pięknie tylko zapomniałem ustawić lusterek i obejrzeć się za siebie. Egzaminator kazał zacząć od nowa wszystko, tak wiec zaczynam już o wszystkim pamiętałem wiec plan zdany pamiętam ze trochę problemów miałem z ruszaniem pod górkę ponieważ na jazdach w nauce jazdy wgl tego nie miałem ;D wiec ja zielony może wyjdzie może nie, ale jakoś dałem rade;]. Żeby zdać miasto znów czekałem dobre 2 godzinki ponieważ przedemna jechało 2 zdających.. na A, jeden oblał plac.. ;/. Przyszła moja kolej o ile pamiętam to jechałem 30-40km/h i nic mi nie mówił żeby szybciej jechać pogoda spoko bez deszczu sucho.. tak wiec cala trasę przejechałem sobie na spokojnie powoli bez żadnych przygód później tylko odbiór pięknego papieru i do okienka :biggrin: później dwa tygodnie czekania i blaszka jest;P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rafalek_s

Ja robiłem kurs późną jesienią 2007, a zdawałem wczesną wiosną 2008.Były dni na kursie, że rano o 7.00 była gołoledź na placu i musiałem ósemkę posypywać solą, żeby się nie wy***przać ciągle! Bez przerwy padał okrutnie zimny deszcz, ręce przymarzały mi do kierownicy. I tak jakieś 2 tyg. trwania kursu. Zdawałem w pierwszej połowie marca. Też było deszczowo, ale już nie było mrozu. Pogoda podobna jak w przypadku Suchego, z tym, że egzaminator od razu powiedział, żebym omijał kałuże, nawet jak będę musiał się zatrzymać i poczekać na tych z przeciwka. Bezproblemowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Suchy-wolk

Zapomniałem zapytać, gdzie zdawaliście. Bo ja na Maratońskiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rafalek_s

Jak ja zdawałem, to nie było jeszcze "na Maratońskiej" B)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Emil

Ja swój egzamin wspominam dobrze, choć nie obyło się bez większych lub mniejszych wpadek. Część teoretyczną zdałem za pierwszym podejściem zresztą jak na kat. B nie to żebym się chwalił, bo na niektóre pytania człowiek odpowiadał po prostu z pamięci ;) w każdym razie teoria poszła gładko. Praktyczny egzamin przebiegał w mniej ciepłej, że tak powiem atmosferze, bo na dworze było piekielnie zimno. Razem ze mną zdawało ok 4 ludzi z czego na pewno jedna kobieta. Wszyscy mieli mniej lub bardziej profesjonalne rękawice, tylko ja jak ostatnia oferma nie miałem żadnych!! :lol:Zadania na placu manewrowym przeszedłem bez większych problemów, tylko ósemkę zrobiłem za drugim razem, bo chyba ze stresu nie zrobiłem dostatecznej liczby okrążeń i w pewnym momencie wyjechałem sobie z ósemeczki zadowolony, że mi się udało :laugh2: Miasto poszło świetnie. Kobitka była na prawdę zadowolona i pełna podziwu, że udało mi się wytrzymać z zimna. Faktycznie gdzieś w połowie trasy nie czułem palców u rąk do tego stopnia ze miałem trudności z płynnym puszczaniem sprzęgła. Na szczęście dałem rade przejechać całą trasę od początku do końca zaliczając w ten sposób swój egzamin na kat. A :)a zdawałem w WORD na ul. Smutnej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gosiamil

Ja kat A zdałam za 2gim razem (na Smutnej) późną jesienią zeszłego roku. Pierwsze podejście oblałam na górce (sic!) - egzaminator, który chyba bardzo chciał mnie przepuścić wyzwał mnie od pipek :smile: Za drugim razem udało się, chociaż mżało, było zimno, a ja siedziałam chora na L4 :biggrin:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mariusz

Ja podobnie jak przedmówca zdałem za drugim podejściem. Pierwsze podejście zakończyłem w sposób który do dziś jest dla mnie tajemnicą. Kiedy wyjechałem na miasto uznałem że egzamin jest już zdany. Wszak miasto to nic trudnego. Rozkoszowałem się już-prawie-posiadanym-dokumentem i...- przekroczyłem dozwoloną prędkość- nie przepuściłem starszej Pani na przejściu. Trochę wstyd. Ale za 2gim podejściem było już lepiej. Choć zdarzyło mi się "uciec" egzaminatorowi, kiedy ten utknął w korku. Ogólnie z moich czasów (było to kilka lat temu) zdawanie było łatwe, przyjemne i egzaminatorzy mieli pozytywne nastawienie. Już za parę dni Moja Piękniejsza Część będzie zdawać na A, więc będę mógł zweryfikować swoje doświadczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pecha

B za 3 chyba za mlodu bardziej sie stresowalem :)C, C+E, A za 1 razem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Enter

Obie kategorie A i B za pierwszym razem. B jakieś szalone lata temu. Z A jest historia taka że zdawałem w pierwszym dniu ponownego otwarcia Maratońskiej. Nawet w expresie napisali że tego dnia zdał jeden motocyklista ... ja http://motocykle-lodz.pl/public/style_emoticons/default/ohyea.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pecha

BTW z 8 ludzi zdajacych razem ze mna na kat. A wszystkim sie udalo :smile:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomi

A ja zdałem za 2 razem. Teorii nie będę opisywać, bo to banał. Praktyka: Za pierwszym razem poległem na ósemce (sic!). Motor nie trzymał obrotów i gasł. Może to dlatego, że nie był rozgrzany (trzymał ok. 1100 obrotów). Ale następnego dnia w motorku obroty były elegancko ustawione na 1500 obrotów i wszystko poszło idealnie. Jak skręciłem ze smutnej w prawo to miałem zakręcić przy Wojska Polskiego, a mi się popierniczyło i zacząłem się zbierać do zawracania skrzyżowanie wcześniej. Dostałem przez słuchawkę opier... Ale koleś odpuścił i pojechaliśmy dalej. Jechało się dobrze, wróciliśmy i zdałem. Facet powiedział mi, że gdyby nie te wszędobylskie kamery to by mnie dzień wcześniej przepuścił. Ale nie mógł. Pierwszego dnia zdała jedna osoba (albo dwie) ale z samego końca kolejki. Drugiego dnia zdali wszyscy. Tego dnia zdawała też dziewczyna. Miała na imię Gosia (jeśli dobrze pamiętam). Przy okazji pozdrowienia dla mojego instruktora (p. Piotra) ze szkoły Perfekt, za***isty człowiek! ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mario

To ja też dorzucę 3grosze :smile:

 

W maju tego roku kupiłem moto i nie chciało mi się robić kat. A,

stwierdziłem że do pierwszego spotkania miśków jakoś się obejdzie.

Niestety to spotkanie, przypadkowe, było już po 2 tygodniach

i jedynym tego plusem było sprawdzenie czy moto nie kradziony -_-

 

Ale TO mnie zmobilizowało do szybkich kroków ku zrobieniu prawka...

http://motocykle-lodz.pl/public/style_emoticons/default/crash.gif więc w piątek się zapisałem, w sobotę 1 jazda, za tydzień w niedzielę ostatnia jazda,

w poniedziałek poszedłem zapisać się na egzamin teoretyczny, a że akurat był

to z marszu go napisałem, na praktykę w czwartek, także zdane z marszu,

a w następną środę odebranie dowodu http://motocykle-lodz.pl/public/style_emoticons/default/ohyea.gif

Całe 2,5 tygodnia i już oficjalnie można było pomykać :riding:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Suchy-wolk

Jak wyglądała sprawa, gdy zaprosili Cię do radiowozu ?Tzn. 500zł i pouczenie ? :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mario

Nie, to byli motocyklowe misie, i napatoczyli się przez przypadek bo kogoś innego ścigali.Koszt przyjemności 300 zł (z kat. B ), a potem prosili bym poczekał z ruszeniem aż odjadą :)Niestety jak już wklepią dane do komputerka, to nie ma innej opcji...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
x10d

Nie, to byli motocyklowe misie, i napatoczyli się przez przypadek bo kogoś innego ścigali.Koszt przyjemności 300 zł (z kat. B ), a potem prosili bym poczekał z ruszeniem aż odjadą :)Niestety jak już wklepią dane do komputerka, to nie ma innej opcji...

Dobrze, ze chociaz to B miales, a nie totalnie bez zadnego dokumentu.Ja zdawalem w listopadzie 2010, teoria i miasto za pierwszym razem.Juz podczas egzaminu, zaraz po wyjchaniu na Maratonska, mialem akcje, ze mi ktos zajechal droge. I oczywiscie musialem dac po hamulcach. Egzaminator tylko krotko stwierdzil przez radio: 'wlasnie zaliczyl pan awaryjne hamowanie' ;) Ciekawe, ze tym 'ktosiem' byli policjanci, ktorzy wyjechali na Maratonska z takiej uliczki z prawej strony (tam chyba za torami maja posterunek).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
SztandeR

Ja prawko zdałem za 2 razem a to z tego powodu że posrałem się na placu, już na pierwszym zadaniu poległem ;D Potem za dwa tyg kolejny egzamin i poszło bez najmniejszych problemów, nie licząc nieprawidłowego manewru skrętu w lewo :biggrin:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nameless

z tego powodu że posrałem się na placu

Że zacytuję Forrest`a Gumpa "Shit happens" :biggrin:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ffojtus

ja również za pierwszym, dnia nie pamiętam którego, ale był to jeden z pierwszych terminów po otwarciu 'sezonu' na egzaminy kat. A po zimie, jeszcze nie było WORDu na Maratońskiej... Jak dojechałem, to się okazało że egzamin na Yamhach, a ja nie dosyć że miałem przerwę zimową, to kurs robiłem tylko na CB 250 :biggrin: Trochę się obesrałem, ale jak tak popatrzyłem, to doszedłem do wniosku że to w sumie to samo... Zawsze pytają czy pamięta się trasę, ja za radę instruktora w autoszkole powiedziałem że oczywiście że nie pamiętam ("zwłaszcza że była długa przerwa noooo" xD) więc goście mieli mną kierować. Placyk bez problemów, chociaż oczywiście miałem problem z zapięciem kasku - nie wiem kto ten mechanizm wymyślał, ale dłużej trwało moje zakładanie niż sam egzamin ;pNa trasie łączność była do d*py, nic nie słyszałem w tej słuchawce. W związku z powyższym nie zareagowałem na komendę STOP przy hamowaniu awaryjnym, ale potem się zatrzymałem i popukałem w kask żeby pokazaćż że C***a słyszę, więc odpuścili ;) Potem skrócili mi trasę o mniej więcej połowę - po zawróceniu na Palki nie skręcałem w Pankiewicza, tylko od razu prosto do Ronda Solidarności :DBez problemów zajechałem do WORDu i ustąpiłem miejsca kolejnym zdawającym śmiejąc się jeszcze z egzaminatorem z naszej za**bistej łączności ;] Generalnie egzamin na plus. Myślę że trudno tego nie zdać jeżeli się nie uważa :>

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BykuOCW

Pierwszy mój egzamin przebiegł fatalnie. Na placyku wszystko ok, potem gdy wyjechałem z WORDU ( na Smutnej ) jechał przede mną autokar i nie słyszałem egzaminatora... Sprzęt był masakryczny. Gdy wyjechałem na Strykowską zobaczyłem, że światło zmienia się z zielonego na pomarańczowe i czerwone, więc ja hantle i STOP. Po chwile słyszę w słuchawce " wykonał Pan niebezpieczny manewr, proszę zjechać na bok " i to był koniec egzaminu. Zawsze byłem ciekawy, czy wtedy, gdybym nie zahamował, i przeleciał na czerwonym bym tez nie zdał... Mniejsza o to... Po tym jak oblałem poszedłem się wyznaczyć, jakimś cudem dostałem termin od razu na następny dzień... Następnego dnia trafiłem na tego samego egzaminatora... Co mnie sie ucieszyło. Wykonałem wszystkie jego polecenia, przejechałem trasę... Był niemiły, być może chciał mnie znów ud***ć, ale nie dałem mu najmniejszego powodu do tego, żeby to zrobił. I w ten sposób, za drugim razem zdałem "A". I w sumie to nic nie zmieniło, bo tak samo się lata z papierem jak i bez niego :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
x10d

Ja prawko zdałem za 2 razem a to z tego powodu że posrałem się na placu(...)

(...) Trochę się obesrałem (,,,)

Cos te klopoty gastryczne rzadza widac na egzaminach... :biggrin: :D :biggrin:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zibio

Kategoria B za drugim,kategoria A za trzecim razem(trening czyni mistrza :rolleyes: )Było to lata świetlne temu w 1995roku.Pierwszy raz oglał mnie za mało dynamiczną jazdę,bo jechałem jak znaki pozwalały,drugi raz dojeżdżajc do przejścia dla pieszych zobaczyłem faceta zbliżającego się do przejścia i zwolniłem,postawił nogę na pasach,więc się zatrzymałem,wtedy koleś cofnął sie i dawał mi do zrozumienia żebym jechał,znów postawił nogę i się patrzy.Wtedy powiedziałem do niego przechodz h..u bo nie zdam.Facet poszedł,a ja usłyszałem OBLAŁ PAN PROSZE JECHAC NA PLAC.Za trzecim razem miałem egzamin z tym samym co z pierwszym.Dwa razy nie zdążył za mną na światłach,a że trasa była stała i ją znałem więc przejechałem całą,wróciłem,a egzaminator 5 min po mnie.Powiedział,że gdybym tak jechał poprzednim razem to bym zdał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Emil

Placyk bez problemów, chociaż oczywiście miałem problem z zapięciem kasku - nie wiem kto ten mechanizm wymyślał, ale dłużej trwało moje zakładanie niż sam egzamin ;p

Ja też miałem nie lada problem z kaskiem. W ogóle nie mogłem go zapiąć. Dopiero pomoc instruktorki załatwiła sprawę B)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
x10d

Ja też miałem nie lada problem z kaskiem. W ogóle nie mogłem go zapiąć. Dopiero pomoc instruktorki załatwiła sprawę B)

Ale przez to chyba nie oblewaja ? :biggrin:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Emil

Ale przez to chyba nie oblewaja ? :biggrin:

Nie na szczęście nie, ale głupio się człowiek czuje kiedy nie może zapiać tego dziadostwa, a wszyscy wokoło patrzą się jak na idiotę. Swoją drogą dobrze, że nie biorą tego pod uwagę http://motocykle-lodz.pl/public/style_emoticons/default/woot.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×