Jump to content

Okresowe K Ich Mać Badania Techniczne Pojazdów


TomaszVV
 Share

Recommended Posts

No k..urczę znowu się dziś zagotowałem.

 

Podjeżdżam autem na stację diagnostyczną.

Rolki, do przodu, szarpak.

Nawet nie wytargał zawieszenia.

Kiedy mam to sprawdzić, jak nie na przeglądzie?

Sam poprosiłem, wytargał, ok.

 

Odstawiłem auto, podjeżdżam moto. Na inną stację, nowszą.

- ale ładnie utrzymana

- dziękuję

- proszę kierownicę w lewo, muszę odczytać tabliczkę. Dziękuję, proszę za mną.

- to już?

- a co ja więcej mogę sprawdzić? Jakby pan miał złe hamulce, to by pan na przegląd nie dojechał.

- pan tak na poważnie?

- wie pan, te nasze przyrządy one są tylko pod samochody. Motocykl się na nich wywróci. Zawieszenia ani hamulców nie sprawdzimy, no tak to jest.

 

Po wklepaniu przeglądu:

 

- może mi pan światła chociaż sprawdzić, bo szybkę montowałem i w sumie to na wyczucie ustawiłem

- jasne, proszę. O, widzi pan, źle ma pan żarówkę osadzoną, to nie tak powinno wyglądać. Poprawić żarówkę trzeba.

- no dzięki, do widzenia.

- do widzenia

 

 

Mam dziwne wrażenie, graniczące z pewnością, że stacje diagnostyczne mają całkiem spory udział w wielu wypadkach drogowych.

Do jasnej... ciżemki, przegląd motocykla sprowadza się do odczytania numeru seryjnego?

 

Wnioski

1. Zastanawiam się, jak przeglądy są organizowane w krajach bardziej "zdwukółkowanych". Pierwsza myśl - Włochy. Italiano- wywołuję Cię do odpowiedzi - Come funziona questa in Italia?

2. Zastanawiam się nad Projektem Obywatelskim dostosowania stacji diagnostycznych do przeglądów motocykli. Was pierwszych pytam o zdanie.

 

 

Link to comment
Share on other sites

Chcesz miec rzetelny przeglad ?

Jedz na Wedmanowej.

 

Nie pytałem, gdzie dobrze wykonać przegląd, tylko zwróciłem uwagę na patologię.

Chcę mieć rzetelny przegląd na Stacji Diagnostycznej Pojazdów do 3,5t.

Link to comment
Share on other sites

Mógłbym w sumie napisać podobny do Twojego scenariusz po przeglądzie niedawno zakupionego moto.

Tylko mnie oprócz "... wie Pan co, sprawdzę chociaż numer z ramy" ... zapytał o szereg dodatkowych bardzo istotnych szczegółów, bynajmniej nie dotyczących samego przeglądu:

- który to rocznik ? (miał w dowodzie)

- ile ma koni ? (również w dowodzie po przeliczeniu)

- dużo takie cosik pali ?

- i tym podobne istotne pytania...

 

Swoją drogą jestem pewny, że biorąc pod uwagę nasze ryzyko (większe, może częściej spotykane) i zagrożenia wynikające z niesprawnego w jakikolwiek sposób motocykla, stacje przeglądów właśnie w ten sposób podchodzą do przeglądów. 

Faktem jest również, że jak pojechałbym na przegląd "puszką" to chyba sam nie zastanawiałbym się nad sprawnością samochodu tak, jak w przypadku motocykla.

Link to comment
Share on other sites

Motocyklem na rolki kazano mi wjechać tylko raz w mojej karierze. Było to w zeszłym roku na Wyszyńskiego przy Armii Krajowej (przy stacji benzynowej). Bardzo mnie to zaskoczyło bo do tej pory jeździłem albo na Targową, albo ostatnio do Zgierza na Dygasińskiego i tam właściwie sprawdzano tylko numery ramy, czasem światło stopu i kierunki (co ciekawe tylko tylne).
Szczerze mówiąc to nie dziwie się diagnostom, że nie chcą tak chętnie wpuszczać moto na rolki do kontroli hamulców (takie dedykowane dla aut). Przy sprawdzaniu przedniego hamulca po zablokowaniu koła rolki tak pięknie mnie wypluły do przodu, że ledwo udało mi się podeprzeć. Akurat punkt podparcia wypadł właśnie na wysokości rolek i nie za bardzo było gdzie postawić stopę. I teraz wyobraźmy sobie sytuację: przyjeżdża ktoś na motocyklu na taki przegląd, wjeżdża na rolki, rolki się blokują i wyrzucają moto do przodu, kierownik traci równowagę i upada razem z motocyklem. Można jeszcze dodać dramatyzmu: wpada z motocyklem do kanału :smile: Czyja wina? Kto zapłaci za uszkodzenia motocykla, zakładając, że kierownikowi nic się nie stało? Tak więc diagności wolą zrobić przegląd na "odwal się", skasować kasę i mieć święty spokój.
Problem niekoniecznie leży w podejściu diagnostów do motocykli, bardziej w sprzęcie jakim dysponują. A dysponują tym co nakazuje im ustawa/rozporządzenie bo "po co przepłacać".
Poza rolkami na Wyszyńskiego panowie sprawdzili jeszcze dokładnie wszystkie żaróweczki (włącznie z ustawieniem przedniej lampy), klakson, stan klocków i tarcz (tak bardziej "na oko" ale zawsze coś), poziom płynu hamulcowego, zadali parę głupich pytań w stylu "ile poleci?", "ile pali?" itp. Natomiast na moje pytanie "czy wszystkie motocykle tak sprawdzacie?" odparli z rozbrajającą szczerością, że akurat jest sobota, od paru godzin nie było żadnego klienta i po prostu im się nudziło...

Swoją drogą przyłączam się do pytania autora wątku: jak przeglądy wyglądają w innych krajach, gdzie motocykle są bardziej powszechne?

Link to comment
Share on other sites

Ja robię przeglądy w nastapolu. Zawsze sprawdzają zgodność numeru ramy, wszystkie światła, klakson, ilość klocka hamulcowego, ilość bieżnika.

Raz poprosiłem o zbadanie glosnosci wydechu.

Każdy motocyklista wie czym jeździ i jakie niedomagania ma jego sprzęt. Tak mi sie wydaje.

Link to comment
Share on other sites

Ja robię przeglądy w nastapolu. Zawsze sprawdzają zgodność numeru ramy, wszystkie światła, klakson, ilość klocka hamulcowego, ilość bieżnika.

Raz poprosiłem o zbadanie glosnosci wydechu.

Każdy motocyklista wie czym jeździ i jakie niedomagania ma jego sprzęt. Tak mi sie wydaje.

Mądre słowa, lecz chyba nie każdy wie czym jeździ, skoro liczy na to,że o stanie technicznym swojego motocykla dowie się od "Heńka" ze stacji diagnostycznej, który z motocyklami ma tyle wspólnego że kiedyś siedział na Wuesce szwagra...jeszcze nie tak dawno temu kumpel jadąc na przegląd motocyklem z jedną tarczą hamulcową seryjnie montowaną dowiedział się od diagnosty że sprzęt nie przejdzie badania bo ma z przodu jedną tarczę i będzie ściągał przy hamowaniu...smutne ale prawdziwe

Edited by kat (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

działkowy emeryt

spójrz na to z tej strony: gdyby mieli wyposażenie diagnostyczne i chęci / parcie na spełnienie warunków technicznych to 75% (... a może więcej...) motocykli z tego miasta nie przeszłaby przeglądu. W sumie dobrze, bo wszystkie te potłuki czy śmieci na łysych gumach albo poskręcane na kawałek drutu przestałyby jeździć po ulicach...

 

nie wiem jak to wygląda w Italii, ale mogę Cię zapewnić, że w Niemcowni, np. w Bawarii - motocykl nie przejdzie okresowych badań z choćby najmniejszym uchybieniem, ba czy choćby z niehomologowanym wyposażeniem akcesoryjnym, i nie ma tam gadania, że to czy tamto cudo dowieszone do motocykla jest ze znaczkiem "e"... Wszystkie tjuningowe migacze, fender eliminatory, inaczej mocowane tablice rej., inne podejrzane lusterka, wypatroszone wydechy eliminują pojazd z ruchu. O łysych kapciach czy żyletkach zamiast klocków nawet nie wspominam... Pilnują tego bardzo... Akcesoria kupowane w sklepie jak np. wydechy (i tak też jest w Italii, nie tylko w Niemcowni) dostają kopię karty homologacyjnej, określającą model motocykla, typ silnika, rocznik itd... w formacie karty kredytowej i wozisz to razem z kwitami. I tam nie ma gadania, że jest ok, bo to Ty masz udokumentować diagnoście, że dane akcesoria są homolowane, a nie on Tobie, że jest inaczej. W razie wątpliwości nie umiesz / nie możesz udowodnić - to Twoj problem - pakujesz rzęcha na lawetę i wyrywasz grzecznie do domku. Mało tego, system badań TUV jest spięty centralnie z bazą danych ubezpieczeń - nie przejdziesz TUV - to się zdziwisz przy płaceniu następnego ubezpieczenia... Tak więc nikt tam nie kozakuje. Nawet niemieccy giganci w sprzedaży akcesoriów do moto jak Louis, Hein Gericke czy Polo podają w swoich katalogach "nicht passend fur strassefahr" i nikt nie kombinuje.

 

Inna sprawa to sami diagności - w Niemcowni po pierwsze motocykle są znane i powszechne jak samochody, i nikogo nie dziwi najnowsza Aprilia czy Horex - u nas diagnosta widzi motocykl z okna tramwaju kiedy jedzie do domu, a podczas badania gapi się na niego jak "żaba na piorun" - stąd możesz próbować wciskać farmazony, że to czy tamto jest ok.

Niemiecki diagnosta złapany na podbiciu TUV'u w pojeździe niespełniających OWT wylatuje na pysk z roboty, płaci potężne kary i dostaje zakaz wykonywania zawodu. Jak się zdarzy z takim pojazdem wypadek to idzie pierdzieć w pasiak. Tam nikt nie ryzykuje dla jakiegoś potłuka kariery zawodowej czy spokojnego snu. ... Tam jest cy-wi-li-za-cja Panie... a u nas... Mozambik.

 

To mniej więcej dlatego tak to wygląda... :smile:

Edited by działkowy emeryt (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

Dziwisz się że motocykla wcale nie sprawdzili - he mnie niedawno na przeglądzie sprawdzili dokładnie samochód: rolki szarpaki na przód i tył światła i tak dalej. Samochód przegląd przeszedł ale pojechałem sobie do swojego zaprzyjaźnionego warsztatu na wymiany płynów i serwis klimy, przy okazji poprosiłem żeby chłopaki popatrzyli czy wszystko jest ok. Mając w pamięci że 2 tyg wcześniej auto przeszło przegląd raczej byłem spokojny o to co tam zobaczą. Jakież było moje zdziwienie jak usłyszałem że jeden drążek kierowniczy jest do wymiany. 

Na przeglądzie co prawda facet uruchomił wszystkie maszynki do tego potrzebne ale nie zadał sobie trudu żeby spojrzeć co się dzieje z autem. 

Zgadzam się  z tym że tak robione przeglądy to jest paranoja bo tak naprawdę sporo ludzi dostając pieczątkę w dowodzie bez żadnych ceregieli wychodzi z założenia że wszystko z autem jest ok i nie ma co się po warsztatach pętać. Wolę przegląd jaki też kiedyś dawno przechodził mój samochód gdzie za pieczątkę dopłaciłem 50 zyla "za ryzyko" ale dostałem konkretną informację co muszę w samochodzie zrobić i po wjechaniu do mechanika wszystko się potwierdziło. Jasne że to też było przegięcie bo samochód bez amortyzatorów nie powinno dostać pieczątki w dowodzie ale przynajmniej wiedziałem co trzeba zrobić

Link to comment
Share on other sites

Salat a jaką masz pewność że jak byłeś na przeglądzie to już coś było nie tak? nasze drogi to tragedia osobiście też byłem ostatnio na przeglądzie i co się okazało mam wywalony wahacz z prawej strony który był zmieniany jakieś 2 miechy wcześniej a auto przejechało od tego czasu max 2 tyś. km a przy wszelkich torowiskach zwalniam do maximum żeby nie rozwalić felg. Płacimy ogromne pieniądze na drogi a mamy ser szwajcarski doskonale się o tym przekonałem gubiąc ostatnio rejestracje 4 razy bo plastikowe ramki nie wytrzymują tych przeciążeń a gubiąc je również nie jechałem szybko na całe szczęście bo nie było by szans abym usłyszał upadające blachy i pewnie już za 1 razem bym się z nimi pożegnał. Jak sobie o tym wszystkim myślę to wole płacić za paliwo 1zł za litr i niech sobie darują te swoje drogi bo kupie sobie hummera i będę miał gdzieś to po czym jeżdżę bo na ten moment to Państwo powinno dopłacać nam wszystkim do zawieszenia nie wspominając o tym jakie mają skutki te wszystkie drgania na całą karoserie

Link to comment
Share on other sites

Problem marginalny w porównaniu do wyczynów odprawianych przez kierowników dwóch I czterech kółek aby tylko ich pojazd przeszedł badanie techniczne.

Jak ktoś napisał - gdyby stacje diagnostyczne robiły to co do nich należy (10%) I nie ulegały "naciskom" kierowników (90%) po Łodzi jeździło by się bez korków I w dobrych warunkach.

Link to comment
Share on other sites

działkowy emeryt

 bo kupie sobie hummera

hummer to hamerykańskie gó..no, i nie nadaje się do niczego prócz jazdy po pustynnym piaseczku czy lansu po Piotrkowskiej

sorki za offtop ;)

Link to comment
Share on other sites

Tak czy inaczej nadaje się do jazdy po tym czymś co nazywamy drogami lepiej niż moje obecne dwa pojazdy. Gdybym ja miał zatwierdzać drogi to nie wiem czy było by chociaż 10% po których można się poruszać więc stacje diagnostyczne i tak wypadają słabo przy tym co my akceptujemy..

Link to comment
Share on other sites

Tak jak Działkowy pisał w takich Dojczlandach jak coś nie ma TÜV to d*pa! a w Polsce "Nicht Tüv geprüft, aber gut..." Tam nawet śrubki czy ciężarki kierownicy muszą mieć atest ;) I teraz analogicznie u nas taka sytuacja...faktycznie pusto by się na drogach zrobiło. Czekam na takie czasy z utęsknieniem :smile: 

Link to comment
Share on other sites

Tutaj masz link  

http://motocykle-lodz.pl/topic/2104-przegl%C4%85d-techniczny-gdzie/

gdzie zamieszczone są min.  informacje na temat przeglądów technicznych, które przebiegają:

- bez problemów,

- gdzie się nie czepiają,

- nie robią trudności itd.

Podejrzewam, że autorzy niektórych byli raczej zadowoleni z faktu, że dostali pieczątkę za przegląd techniczny, przy niewielkim zaangażowaniu ludzi robiących te przeglądy.  Stąd Twój projekt obywatelski  nr 2 ma chyba marne szanse powodzenia (dostosowanie stacji przekłada się na dokładniejsze badania, a to spowoduje mniejszą ilość pieczątek w dowodach, a to znowu … łatwo się domyślić). Nie mniej jednak zawsze możesz próbować.

Link to comment
Share on other sites

a ja Wam powiem tak, przegląd motocykla robię sobie sam - jak wszystko jest git (moim skromnym zdaniem - a raczej nie wsiadłbym na coś, co ma jechać 200km/h w 2 osoby i zaraz się rozlecieć), jadę na stację diagnostyczną po wymaganą polskim prawem pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym.

 

that's it ;)

Link to comment
Share on other sites

a ja jak pojechałem do Szparagową w Mazda Auto Club to postawił Pan podesty na rolki i miałem sprawdzane hamulce przód i tył, zawieszenie sprawdzał czy nie ma luzów, wycieków, główkę ramy, tarcze, głośność wydechu itp. no i utknąłem na tabliczce znamionowej bo jej nie było wiec papa. Koleś był mega czepliwy i tak szczegółowej kontroli to nigdy nie miałem. Tak więc Tomku jeśli nie wiesz czym jeździsz i czy masz sprawny sprzęt to jedź tam i może uda Ci się oblać :smile:

Link to comment
Share on other sites

Drodzy koledzy wszystkie SKP które robią przeglądy podstawowe mają obowiązek zrobić przegląd motocykla. Natomiast mało który diagnosta jest w stanie dokładnie zbadać stan motocykla. Oczywiście podstawą jest sprawdzenie świateł, klaksonu numerów, czytelności tablicy rej., stan wizualny itd. natomiast diagnosta który ma wjechać motorem na rolki bierze w tym momencie odpowiedzialność za sprzęt i motocykl a mało który ryzykuje takie czynności. Większość diagnostów motocykl widzi dopiero wtedy kiedy ktoś na nim przyjedzie. Podobnie jak z obniżonymi autami które nie są w stanie wjechać na rolki podobnie z motocyklami jest możliwość sprawdzenia skuteczności hamowania w próbie drogowej, ale mało która stacja posiada odpowiedni sprzęt. Jest to coś takiego: http://www.wsop.pl/produkty/katalog-produktow/linie-diagnostyczne/urzadzenia-dodatkowe-na-skp-2/opoznieniomierz-elhos-op-1/. wtedy to kierownik motoru dostaje urządzenie przyczepione do motocykla i jazda na przejażdżkę  a później wszystko widać jaka jest skuteczność hamowania.

Link to comment
Share on other sites

To sie teraz baba powymadrza:-)

Panowie,ile osob by pojechalo do rygorystycznej stacji diagnostycznej? Dwie-piec i co...by zbankrutowali a i tak zostana patologie....

Gdyby przeglady byly robione tak jak podobno sa w Anglii ze pojazd wjezdza na przeglad i od rozpoczecia do jego konca stacja laczy sie z wydzialem komunikacji to by to mialo sens...

Bylam ostatnio neonem na przegladzie i bylo 7usterek,ktore musialam usunac:/

Link to comment
Share on other sites

Motocyklem byłem na przeglądzie dopiero raz, w zeszłym roku, i miałem sprawdzone jedynie numer ramy, kierunki, światła i to wszystko. Wiedziałem, że wszystko jest OK, ale jednak wolałbym mieć sprawdzone moto dokładniej przez diagnostę.

Link to comment
Share on other sites

A ja z kolei (może przez to że ciągną mnie customy) nie do końca Was rozumiem. Naprawdę tak chcecie żeby przy byle okazji ktoś Wam się czepiał że motocykl jest (na przykład) zmodyfikowany ? Tęsknicie za takim utrudnieniem życia i administracyjnym zamordyzmem ? Jak ktoś chce sprawdzić stan techniczny pojazdu- super i chwalebne, będę ostatnim który powie złe słowo, ale w takim razie niech idzie do przyzwoitego serwisu, tam mechanicy specjalizujący się w motocyklach zajrzą mu w każdą dziurę (motocyklowi może też) i naprawdę sprawdzą co i jak. Te obowiązkowe coroczne przeglądy są tylko i wyłącznie metodą na wyciągnięcie kasy- koniec kropka.

 

Projekt obywatelski ? Żeby dać im jeszcze więcej powodów do przypie###lania się ? Bo do tego się sprowadzi cała zabawa. 

Edited by Rado (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

A ja z kolei (może przez to że ciągną mnie customy) nie do końca Was rozumiem. Naprawdę tak chcecie żeby przy byle okazji ktoś Wam się czepiał że motocykl jest (na przykład) zmodyfikowany ? Tęsknicie za takim utrudnieniem życia i administracyjnym zamordyzmem ? Jak ktoś chce sprawdzić stan techniczny pojazdu- super i chwalebne, będę ostatnim który powie złe słowo, ale w takim razie niech idzie do przyzwoitego serwisu, tam mechanicy specjalizujący się w motocyklach zajrzą mu w każdą dziurę (motocyklowi może też) i naprawdę sprawdzą co i jak. Te obowiązkowe coroczne przeglądy są tylko i wyłącznie metodą na wyciągnięcie kasy- koniec kropka.

 

Projekt obywatelski ? Żeby dać im jeszcze więcej powodów do przypie###lania się ? Bo do tego się sprowadzi cała zabawa. 

 

Kolego, jest drobna różnica pomiędzy zbudowanym z głową customem a złomem który nie ma prawa wyjechać na drogę.

No chyba że modyfikacja wg Ciebie oznacza przebijane numery bądź ich brak, kapcie z osnową na wierzchu, nie działające hamulce, brak oświetlenia - bo psuje linie czy blache trzymającą się na rdzy - a tkich pojazdó (2oo też) jest całkiem sporo - I jeśłi nawet obowiązek corocznego przeglądu średnio ich do dbania o pojaz zachęca - co by się działo w przypadku zniesienia obowiązkowych przeglądów?.

Link to comment
Share on other sites

 

 

Było to w zeszłym roku na Wyszyńskiego przy Armii Krajowej

 

Już się uspokoili. Robiłem tam przegląd: papiery, kierunki, światła, bieżnik i nara

Link to comment
Share on other sites

Kolego, jest drobna różnica pomiędzy zbudowanym z głową customem a złomem który nie ma prawa wyjechać na drogę.

No chyba że modyfikacja wg Ciebie oznacza przebijane numery bądź ich brak, kapcie z osnową na wierzchu, nie działające hamulce, brak oświetlenia - bo psuje linie czy blache trzymającą się na rdzy - a tkich pojazdó (2oo też) jest całkiem sporo - I jeśłi nawet obowiązek corocznego przeglądu średnio ich do dbania o pojaz zachęca - co by się działo w przypadku zniesienia obowiązkowych przeglądów?.

 

 

Różnica ? Nie dla stacji diagnostycznej, która może zablokować customa za zły kształt lampy. Nie wiem skąd tak powszechna wiara, że wprowadzenie kolejnego, bardziej restrykcyjnego przepisu coś zmieni. Pomogło w przypadku nowego prawa jazdy ? A może w przypadku ograniczeń prędkości ? Radarów ? Normalni ludzie dbają o moto nie dlatego, że będzie przegląd, tylko dlatego, że nie chcą się zabić. Nie raz i nie dwa w roku sprawdzają czy wszystko jest ok. Ja nie wyobrażam sobie sezony z tym jednym przeglądem i już- super, ach ach, wszystko gra i przez 10 000 będzie grało.  A tym którzy pójdą na obowiązkowy przegląd raz w roku "bo muszą" i tak d..y on nie uratuje. Proste ? Proste.

 

Swoją drogą- ile wypadków (jeśli o nas chodzi) jest powodowanych złym stanem technicznym pojazdu ? Wie ktoś może ? Powyżej 1% ?

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
  • Create New...