Jump to content

Wiersz Na Grób Motocyklisty.


Lans
 Share

Recommended Posts

Znacie jakieś ładne wiersze lub teksty, na grób motocyklistki  ???

Link to comment
Share on other sites

Znacie jakieś ładne wiersze lub teksty, na grób motocyklistki  ???

 

Sporo jest w necie o polskich wierszach nagrobnych, ale to raczej historyczne opracowania.

Obecnie już się tego nie stosuje... chyba, że gdzieś we wioskach.

Wygooglałem parę współczesnych motocyklowych, ale z całym szacunkiem, to takie... infantylno-badziewne.

Szkoda chyba rodziny narażać na czytanie tego przy każdej wizycie na grobie.

Może lepiej jakiś akcent motocyklowy na pomniku, jeśli już potrzeba?

Nie chcę się mądrować, podpowiadam tylko z perspektywy często odwiedzającego grób.

Link to comment
Share on other sites

Sporo jest w necie o polskich wierszach nagrobnych, ale to raczej historyczne opracowania.

Obecnie już się tego nie stosuje... chyba, że gdzieś we wioskach.

Wygooglałem parę współczesnych motocyklowych, ale z całym szacunkiem, to takie... infantylno-badziewne.

Szkoda chyba rodziny narażać na czytanie tego przy każdej wizycie na grobie.

Może lepiej jakiś akcent motocyklowy na pomniku, jeśli już potrzeba?

Nie chcę się mądrować, podpowiadam tylko z perspektywy często odwiedzającego grób.

Post napisalem na prosbe rodziny zmarlej osoby.

TomaszVV mysle ze takie komentarze sa zbedne, ja nie pytalem o to komu sie podoba, a komu nie...

Link to comment
Share on other sites

Post napisalem na prosbe rodziny zmarlej osoby.

TomaszVV mysle ze takie komentarze sa zbedne, ja nie pytalem o to komu sie podoba, a komu nie...

To jest forum, publiczne... z zalozenia kazdy pisze co uwaza za sluszne i stosowne, bez wzgledu na to czy to sie poboba autorowi watku czy tez nie...

A TomaszVV, bardzo ladnie i grzecznie odpowiedzial na Twoja prosbe...

Edited by Pablos (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

To jest forum, publiczne... z zalozenia kazdy pisze co uwaza za sluszne i stosowne, bez wzgledu na to czy to sie poboba autorowi watku czy tez nie...

A TomaszVV, bardzo ladnie i grzecznie odpowiedzial na Twoja prosbe...

Podpisuję się pod tymi słowami...

Lans...gdybyś już  napisał w pierwszym poście

 

Post napisalem na prosbe rodziny zmarlej osoby.

 

 

 To myślę,że każdy inaczej by to odebrał i nie byłoby "mądrości" 

Link to comment
Share on other sites

Jejjju i znowu zaczyna się czepialstwo , do cholery jest prośba o wiersz a nie o ocenianie co komu się podoba , nie macie nic do powiedzenia na temat wiersza to się kurka zamknijcie . To że jest to forum publiczne nie znaczy że będąc po drugiej stronie kompa nawet w tak delikatnej materii jaką jest czyjaś śmierć trzeba robić rynek bałucki jak ostanie handlary . Ja uważam to , a ja tamto a wg mnie lepiej a moje jest mojsze od twojego . Prośba wyraźna , znasz wiersz -wklejaj , nie znasz nie truj d*py off topem . Lans pw.

Link to comment
Share on other sites

Popieram ale mamy parę osób na forum czepiających się i nauczających wszystkich . Wiersza nie znam takowego 

Link to comment
Share on other sites

WITAM POPIERAM OKROPNA I CHYLON , CZASAMI MAM WRAZENIE ZE JAK CZYTAM TE POSTY I POSCIKI TO NIEKTORZY TYLKO CZEKAJA NA TO ZEBY KOGOS POJECHAC .......... SLABE TO I ZALOSNE, JAK BABSKA JAKIES STARE  W KOSCIELE....., SIEDZA I PROBUJA UMORALNIAC WSZYSTKICH , ZAMIAST ODP . , NA KONKRETNE PYT. W POSCIE , SZKODA CZASU NA TAKIE PIERDZIELENIE LIPA JAK C***J, AZ MI SIE TU NIE CHCE WLAZIC CZASAMI

Link to comment
Share on other sites

Jejjju i znowu zaczyna się czepialstwo , do cholery jest prośba o wiersz a nie o ocenianie co komu się podoba , nie macie nic do powiedzenia na temat wiersza to się kurka zamknijcie . To że jest to forum publiczne nie znaczy że będąc po drugiej stronie kompa nawet w tak delikatnej materii jaką jest czyjaś śmierć trzeba robić rynek bałucki jak ostanie handlary . Ja uważam to , a ja tamto a wg mnie lepiej a moje jest mojsze od twojego . Prośba wyraźna , znasz wiersz -wklejaj , nie znasz nie truj d*py off topem . Lans pw.

 

Jawohl!

Link to comment
Share on other sites

zdaje się że porostu jest to kolejna okazja do nabicia licznika postów i tyle w temacie. pytanie off do admina czy jest jakaś nagroda to może wezmę udział w wyścigu gryzoni :-P

Link to comment
Share on other sites

Wystarczyło dopuścić kobietę do klawiatury i od razu spokój  :smile:  ale również jestem zdania - masz coś na temat to pisz a jak nie to nie. Pozdro :smile:

Link to comment
Share on other sites

Jak w kazdym temacie, pelno offtopow . Kogo obchodzi czy wam sie to podoba czy nie...

Az sie czytac tego nie chce... Nie pytalem komu sie to podoba... Do krytyki pelno osob, a jezdzic tak naprawde nie ma tu z kim...

Link to comment
Share on other sites

Może nie na  nagrobek bo za długie - ale mysle że w temacie - kocham to czytać

 

 

Na stacjach benzynowych najpiękniej jest o zmierzchu

 

 

Na stacjach benzynowych najpiękniej jest o zmierzchu. Kuszą czerwonym, zielonym, niebieskim, gorącą kawą z plastikowego kubka. Można pić opierając łokcie o stolik i gapiąc się na rzekę, podczas gdy radio wypuszcza najgłupsze piosenki świata, a każda o miłości. Droga jest rzeka a samochody rybami. Ryby nie czują, nie maja wyobraźni. Należy znać ich zwyczaje, ale nie można się gniewać, kiedy zabijają...

         Uliczne sygnalizatory wieczorem mają barwę uciskającą ośrodek nostalgii. Na ich drżących stalowych ramionach przysiadają anioły, by zarzucać sieci. Zwłaszcza w wietrzne kwietniowe wieczory, kiedy zapachy eksplodują nad asfaltem. Spaliny wymieszane ze świeżą trawą i wysychającym kurzem. Chciałoby się całą noc jeździć po estakadach, słuchając tylko szumu ciepłego i zimnego powietrza oraz jęku karetek. Odebrać błogosławieństwo od dworcowych prostytutek, zajrzeć w otwarte okna podmiejskich pociągów. Wypaść na obwodnicę, przebić kurtyny dymu z płonących pomarańczowo łąk. Zapolować na lądujące samoloty, schodzące łagodnie tuż obok. Dogonić kilka dawniejszych obrazów.

         Nostalgia się wzmaga, trzeba by gdzieś dojechać, do kogoś zagadać, ale co powiedzieć i komu? Już lepiej ocierać się o ryby, śledzić ich ruchy, zaglądać do trzewi. W każdej siedzi Jonasz, który drażni jej podniebienie . Na skrzyżowaniu nie patrzę im w oczy, po co? Oni patrzą. Zajmuję im miejsce w kolejce do nieba. Jestem ich mitem, jeźdźcem bez głowy, czarnym rycerzem, Don Kichotem z La Manchy, człowiekiem w żelaznej masce, tancerzem dance macabre. Jestem kotem z Cheshire, a oni zwykłą talią kart. Kiedy zmieniam się w uśmiech bez kota, wybałuszają swoje rybie oczy.

         Najlepiej robić to dwójkami. Można wtedy kontem oka zobaczyć siebie w tamtej sylwetce, odbijającej na sobie światła latarni. Siać postrach wśród ławic, burzyć ich szyki, uciekać, uciekać.

         Nocne spotkania pod światłami. Cześć, cześć, zmiana świateł i strzał adrenaliny. Pierwsze dwa skrzyżowania to rekonesans, flirt, niby nam nie zależy, ale czemu nie, jak ty to i ja. Potem bracie! Koło w górę i balans na cienkiej granicy między błazeństwem a katastrofą. W głowie ujada strach, najlepszy przyjaciel człowieka. Rwą się anielskie sieci. Jeszcze nie, jeszcze nie teraz! Nagle się kończy, jeden w lewo drugi w prawo, zwalniam o połowę, potem jeszcze o połowę, wracamy do żon, do dzieci do domu. Znowu. Część mnie jeszcze nie duża, leży w małej ciemnej jamie, wygrzebanej w ziemi razem z innymi. Z wiekszością.

Link to comment
Share on other sites

Jak w kazdym temacie, pelno offtopow . Kogo obchodzi czy wam sie to podoba czy nie...

Az sie czytac tego nie chce... Nie pytalem komu sie to podoba... Do krytyki pelno osob, a jezdzic tak naprawde nie ma tu z kim...

 

<facepalm>.

Nie wiem, skąd oburzenie na normalną odpowiedź, na uważaj- FORUM.

Jeszcze żebym coś palnął głupiego, to rozumiem, przywołanie do porządku.

Ale starałem się pomóc i przekazać coś. Bo w takich chwilach najbliżsi raczej mają głowy zajęte czymś innym niż spokojne przemyślenia.

Jak ktoś zauważył, napisałem to grzecznie.

 

Więc zluzuj, bo nie było tam ani krytyki ani ataków, tylko chęć pomocy.

EOT.

Link to comment
Share on other sites

Piękny tekst Michallica.

Oczywiście to nie ja jestem jego autorem .To jest książka Marcina Osikowicza pt "Dawca"... Najlepsza jaką czytałem i w zasadzie czytam ja nonstop.

 

Macie jeszcze fragment, mój ulubiony :cheers:

 

Kwadrans po północy...

 

... a ja dalej nie mogę zasnąć. Czuje obok ciepło jej ciała. Księżyc łagodnie

obmywa bladą poświatą delikatny profil jej twarzy.

Dalej jestem zły. Nie wiem - na nią, czy bardziej na siebie... Dziś chyba

znowu powiedziałem o dwa zdania za dużo…

Staram się wstać z łóżka najciszej jak tylko potrafię, chociaż wiem ze ona i

tak nie śpi. Powoli podchodzę do okna i zza zasłony spoglądam na niebo.

Pełnia. Hmm, nic dziwnego ze nie mogę spać. Przez kilka sekund walczę sam ze

sobą. Nie, po prostu muszę, bo zwariuje! Wiem ze będzie jeszcze bardziej zła,

ale ja po prostu musze! Odwracam się i w drzwiach chce powiedzieć cos w

stylu: „niedługo wrócę”, ale słowa grzęzną mi w gardle. Dziś znowu

powiedziałem o dwa zdania za dużo…

W przedpokoju – kask, kurtka, rękawice, z szafy wyciągam spodnie i

żółwia. „Weź coś pod szyję, bo się zaziębisz...” – „he he, dobrze mamusiu” –

nie znosiła, gdy tak do niej mówiłem. Hmm, dzisiaj się o mnie nie zatroszczy…

Zbiegam do garażu. Kluczyk w stacyjce i po chwili wśród nocy rozlega się

mruczenie obudzonego do życia silnika. Wskakuje na siodełko i … w imię Ojca i

Syna i Ducha Świętego, amen. Nie wiem, dlaczego, ale zawsze to robię, gdy

wyjeżdżam w nocy…

Ulica lśni jeszcze od wieczornej rosy. Idę spokojnie wśród śpiących domków

mojego osiedla z marszową nieco powyżej obrotów biegu jałowego. To ze ja nie

mogę zasnąć, nie znaczy, że inni też mają nie spać. Ech, maszyna i tak

jeszcze nie złapała temperatury.

Mijam pierwsze skrzyżowanie, sygnalizatory mrugają do mnie swoimi żółtymi

ślepiami. Zatrzymuje się, prawo – lewo – wolne – ogieeeń. Jeden, dwa, trzy i

kolejne światła. Tym razem tylko trochę zwalniam, prawo – lewo – nic, więc

redukcja i gaaaz. Światła latarni i neony wystaw sklepowych kreślą migotliwe

wzory na szybie kasku. Poprawiam się w siodle. Hmm, jednak zimno – trzeba

było wziąć coś pod szyje… ech, co ja gadam?

Kolejne światła, te jednak działają. Dojeżdżam do pasów – czerwone. Jakaś

spóźniona para przechodzi na drugą stronę. On okrywa ją swoją

kurtką. „Zmarzniesz mi Kotuś”. Przechodzą metr ode mnie – tak blisko i tak

daleko. ”Kochankowie w ciemnościach, na cztery i pół godziny do nieba

wzięci”. Ciepła skóra jej szyi pod moimi ustami, muśnięcie miękkich włosów

jak dotyk delikatnych skrzydeł motyla, tak jak wtedy, gdy…

- No jedziesz ku…wa, czy nie?!

Rzeczywistość upomina się o mnie bełkotliwym wrzaskiem.

- Przecież zielone! Na co czekasz pojeb…cu?!

Stojący za mną taryfiarz wychyla się przez boczną szybę swojego śmierdzącego

pijackimi wymiocinami samochodu i wciska klakson do oporu.

Zagryzam wargi, wciskam sprzęgło, klik – jedynka, szpula odkręcona, palec

wskazujący na klamce przedniego hebla. Rynsztok przekleństw tłustego

taksówkarza milknie spłoszony przez czyste crescendo śpiewającego na wysokich

obrotach silnika. Strzelam ze sprzęgła i rozlega się pisk tańczącej po

asfalcie opony. Zwalniam hebel, domykam i nagle otwieram gaz. Przednie koło

kreśli łuk wędrując w górę. Przechodzę przez skrzyżowanie na gumie a

taksówkarz wróci dziś do swojego szarego, pustego, plastikowego życia i

opowie żonie, jakiego to złego motocyklistę spotkał na mieście. „No mówię ci

Hela, przeszedł koło mnie ze dwieście na godzinę na jednym kole! Pewnie

pijany był, albo się jeszcze jakichś narkotyków nawąchał! Dawca nerek jeden”!

Inny świat, inni ludzie… Ale, na kogo jestem bardziej zły? Na niego, na

tamtych dwoje, czy na siebie?

To już nieważne. Dwupasmówka prowadzi mnie łagodnymi łukami do obwodnicy.

Zaraz park, trzeba zwolnić. Domykam gaz i wpatruje się w ciemność na prawym

poboczu. Nagle jest! Kilkanaście metrów za znakiem ograniczenia prędkości

szczerzy się pośród drzew biało niebieski pysk suki. Dziś niedziela. Czekają

na gówniarzy wracających tędy z dyskotek. Nawaleni, w samochodach bogatych

tatusiów pędzą w kierunku przedmieścia. Hmm, od każdego dwie, trzy stówki i w

jedną noc można uzbierać drugą budżetówke.

Świńskie oczka lustrują mnie spod daszka białej czapki. Na nieogolonej

mordzie wymalowany szczyt osiągnięć intelektualnych – matura w wieczorowym

technikum mechanizacji rolnictwa.

He he – uśmiecham się pod kaskiem, trzydzieści dziewięć na godzinę i ani pół

grama więcej, jak od linijki. W zeszłym roku dałem się tu złapać – „

przekroczył pan prędkość o 12 km/h, to będzie mandat karny w wysokości… hmm,

no chyba ze się dogadamy?”. Portret Kazimierza Wielkiego na niebieskim

papierku załatwił sprawę. Ale dzisiaj nic na mnie nie mają.

Za parkiem ostry zakręt w prawo. Już mnie nie zobaczy, he he , ale za to

usłyszy! Redukcja i gaaaz w opór! Moto wyje na wysokich obrotach, wskazówka

kolejny raz pnie się w górę z zawrotną prędkością. Wspinaczka po drabinie

kolejnych przełożeń. Wypadam na obwodnice. Pusto, tylko w przeciwną stronę

wlecze się jakiś zabłąkany, zdezelowany merol na ukraińskich blachach. Ech,

załadowany po sam dach jakimiś rupieciami. Jak oni to robią, że te samochody

są jeszcze w stanie jechać po przekroczeniu ładowności o dwieście procent?

Teraz odkręcam do oporu. Czarna wstęga drogi ucieka w tył z zawrotną

prędkością. Mijam jakiegoś Tira. Gdy jestem już przed nim słyszę dźwięk jego

syreny. Zwalniam i zjeżdżam z powrotem na lewo, pozwalając mu się ze sobą

zrównać. Kierowca przyjaźnie macha przez otwartą boczną szybę. Odwzajemniam

pozdrowienie. Trucker unosi kciuk w górę. Kiwam głową na znak ze zrozumiałem

i dodaje gazu wychodząc przed niego. Strzał ze sprzęgła i pysk motocykla

znowu unosi się celując w rozgwieżdżone niebo. Wstaje na podnóżkach i kiwam

kierownicą w prawo i lewo. Gdy, po kilkuset metrach znowu opadam na cztery

łapy w lusterkach widzę podwójne mignięcie czołowej baterii halogenów

drogowego olbrzyma. Heh, chyba poprawiłem facetowi humor. Pewnie sam kiedyś

jeździł… hmm pierwszy dobry uczynek tej nocy.

Późno, pora wracać, ale jeszcze chwila. Ostatnia prosta i do domu. Odkręcam

gaz i kładę się na zbiorniku. Motocykl wibruje. Kilkanaście centymetrów

poniżej mojego serca, bije metalowe serce maszyny. Ponad kaskiem przewalają

się z rykiem masy mroźnego, nocnego powietrza. Jeszcze tylko trochę, jeszcze

trochę! Wskazówka wychyla się coraz bardziej w prawo. Silnik śpiewa na

najwyższych obrotach! Światła latarni rozlewają się w świetliste smugi.

Wtulam się jeszcze mocniej w motocykl… Już dość… strzępy codziennych

problemów zostały daleko w tyle… mogę do Niej wracać.

Powolutku mijam kolejne domki. Wtaczam się na podjazd i gaszę silnik. Gdy

zamykam za sobą drzwi garażu słyszę ciche cykanie stygnącego metalu mojego

motocykla. Nie wiem, co bym bez niego zrobił… w taką noc…

Cicho wślizguję się pod kołdrę. Ona udaje ze śpi. Przytulam twarz do jej

ciepłego brzucha.

Po chwili kładzie mi dłoń na głowie. Spoglądam w gorę, prosto w jej wilgotne

oczy.

- Wiesz, że ja…- próbuję sklecić coś na kształt przeprosin

- Ciiii, nic nie mów – kładzie mi palec na ustach. – Śpij kochanie…

 

Chyba, dlatego jest dla mnie najważniejsza. Dlatego że rozumie jak ważny jest

dla mnie

On …

 

.... mój motocykl ...

 

 

 

 

Jeżeli wytrwał ktoś do końca to gratuluje ;)

Link to comment
Share on other sites

Michallica - zaimponowałaś mi :smile: również chyba poszukam tej książki :smile:

 

 

 

Znacie jakieś ładne wiersze lub teksty, na grób motocyklistki ???

Lansu, znalazłem coś takiego, może się przyda:

 

Kochany Aniołku!
Już czas odlecieć do nieba
Zakosztować innego życia,
Ale pamiętaj o nas, twojej rodzinie i przyjaciołach, miej nas w swojej opiece...
Choć twoje życie było krótkie to było piękne, pełne uśmiechu, pasji i spełniania marzeń..
Teraz pokonujesz niebiańskie drogi i autostrady..
Byłaś, jesteś i pozostaniesz w naszych sercach na zawsze..
Szerokości (imię) (*)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
  • Create New...