Jump to content

Jak Po Wypadku Przekonac Rodzine Do Kupna Nastepnego Moto ?


siwutek
 Share

Recommended Posts

Jak wiecie sytuacja nie wesola, gdy jezdzic sie chce a wszystkie bliskie osoby sa przeciwne. Dlatego iz wiem ze wielu z nas bylo w podobnej sytacji zapytowywuje sie jak przekonac bliskich, ze potrzebne mi drugie moto i ze bede jezdzil? Jakies sposoby? Patenty? Propozycje? Chcialbym sposoby jak najbardziej delikatne a opinie w stylu, bierzesz kase i kupujesz mnie nie interesuja :smile: Chodzi mi jak w zgodziw z rodzina wrocic do pasji a nie kupowac po kryjomu i czekac az sie wyda ze jezdze.

Link to comment
Share on other sites

Według mnie to pomoże tylko rozmowa, długa szczera i do skutku.

Trzeba tłumaczyć, że to pasja, że miłość, że nie można bez jazdy żyć.

Pozatym ten ostatni wypadek to nie z Twojej winy był, więc o tym też trzeba nawijać bo to argument na plus.

Nawijać i nawijać do urzy... powinno pomóc takie trucie.

Link to comment
Share on other sites

W moim przypadku nie dalo sie inaczej. ;-) Wybralem moto i kupilem. A i tak do tej pory slysze: sprzedaj, po co Ci to...

Mozesz sprobowac mowic, ze tesknisz do jazdy i ze musisz sobie cos sprawic. Przyzwyczaja sie do myśli i za jakiś czas sobie kupisz.

Link to comment
Share on other sites

w moim przypadku było gorzej, bo ja swój motor naprawiałem,a mógłbym kupić drugi pewnie wyszłoby taniej, ale tu chodziło bardziej o sentyment. I oczywiście tak jak Ty miałem wrażenie że cały świat jest temu przeciw. Jakoś po czasie gdy żona widziała jak ciesze sie z każdej zamówionej częsci gdy przychodziła do domu i jak w końcu zobaczyła jak wyprowadzilem moje moto w całości z garażu i cieszyłem sie jak dziecko to nawet sie cieszyła sie ze mną. :smile: powinienieś przekonać rodzine o swojej pasji o tym że nie samą pracą człowiek żyje i że bedziesz miał wielką pustkę teraz i niczym jej nie wypelnisz! Ważne jest też to że dzwon nie był z Twojej winy i musisz ten fakt wykorzystać. Ale pomyśl też jakbyś darował sobie ten sezon i poczekał jak sie rodzina troche ochłonie a moto kupil zimą i odwiedzał go w garażu szykując na nowy sezon, to dla wszystkich wyszłoby to na dobre...

Link to comment
Share on other sites

Moja sytuacja jest taka ze rodzina jest przeciwna, zona stwierdzila ze jak kupie to mam pozew skladac o rozwod a nawet moj tata powiedzial ze wezmie siekiere i moto porabie, choc wczesniej tylko on stal zamna bo jak faze kupilem to tez wszyscy byli przeciw procz niego. Ten sezon stracony bo wpierw 3 miehy lezenia pozniej rehabilitacja, ale boje sie ze do przyszlego im tez nie przejdzie. Pozatym obok mnie lezy Damian i jego familia tez nie tryska radoscia ze nowe moto chce chlopak, dlatego pomyslalem ze wiecej osob moze miec miec podobny problem.

Link to comment
Share on other sites

Powiem Ci że ja po sprzedaniu jednego motocykla miałem problem z kupnem nowego.. więc odbylo się to bez świadków. Nikt z rodziny jeszcze nie wie, tylko ja nie mam zony która zagroziła rozwodem :sad2:

Link to comment
Share on other sites

Sytuacja do łatwych nie należy, bo albo ktoś rozumie i pasję podziela, albo jest to dla niego głupie, bez sensu i będzie rzucał kłody pod nogi. Długa i szczera rozmowa potrafi sprawę ułatwić ale nie załatwi jej do końca. Tak więc obawiam się że bez pójścia pod prąd i ludziom wbrew się nie obędzie. Mój małż rozwodu jeszcze nie chce ale wypadku jeszcze nie miałam ( odpukać), wole nie mysleć co będzie gdy do niego dojdzie. Tak więc podsumowując tra być upartym i konsekwentnym i realizować swoje marzenia choć nie zawsze jest to łatwe. Powodzenia

Link to comment
Share on other sites

Dokladnie gdzie nie spojrzeć ta sama gadka jeszcze jak ktos nie jeździ w rodzinie to ciezko zrozumieć moja pani to i śmigała jako plecak i wogole a teraz wez juz daj sobie spokój bo mamy układ ja nie jeżdżę ona nie pali ;-) teściowa mówi ze jak tylko stanie na podwyrku to mloteczka i na złom a tatko to na początku juz chciał robić szykować ale jak mu lekarze nagadali ze jakaś niewielka gleba itp i wtedy czeka mnie juz tylko wozek to tez juz mi odradza ale ja mam sytuację prostrza bo w tym sezonie juz sobie nie pojezdze to moja moze zuci ten nalog;-) przez zimę motorek sie od podstaw przerobi na streetfightera według własnego pomysłuB-)do teściów bedzie sie jeździć puszka a potem lewa i w drogę:-)

Link to comment
Share on other sites

To ja mam łatwiej ;) a dlaczego wiedzą ci którzy z moją pojeździli.

 

Nie zostaje nic innego jak rozmawiać. Masz dużo czasu. Osobiście nie rozumiem stawiania sprawy albo moto albo ja celem zabronienia realizowania swojej pasji.

Osobiście bym od razu powiedział że moto i tak będzie a teraz twój ruch chociaż tego nie polecam.

Najlepiej rozmawiać zabrać, żonę na spotkanie z nami (ale tymi normalnymi i najlepiej z dziećmi). Pokazać że to nie tylko faceci debile na moto

ale kobiety też jeżdżą.

Poza tym kto inny jak nie motocykliści będzie cię wspierał w najbliższym czasie (oczywiście na pierwszym miejscu będzie wspierała cię rodzina).

Możesz pokazać że dzieci też jeżdżą ;).

Ogólnie musisz uwagę przekierować na pasję i miłość a odciągnąć ja od zapier.... .

 

Napisałem mało składnie ale dasz radę przeczytać ;)

Link to comment
Share on other sites

Rid, myślę, że lepiej dzieci w to nie mieszać, bo wtedy to już na pewno mu nie pozwoli jeździć.

Może i tak to sam trochę musi wyczuć jak lepiej.

Z drugiej strony nigdy nie wiesz czy własne dziecko nie wymyśli jazdy motocyklem a dzieci rozwodem nie da rady straszyć.

 

Mnie się najbardziej podobał kawałek w filmie na krawędzi jak tato się zabił podczas wyścigu a mama stwierdziła, że nie może dzieciom zabronić realizowania ich pasji

więc dalej jeździli motocyklami.

Edited by ridrick (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

mnie tego nie trzeba tłumaczyć... :smile:

Tobie nie ;) ja już temat przerabiam od drugiej strony.

Wrażenia jak twoje dziecko nie mieści się w zakręcie są niezapomniane. Aktualnie młoda chodzi z ręką w gipsie ale to już przez grę w piłkę.

O ile przekonanie "małżonki" do tego by dzieci jeździły nie stanowiło problemu to z dziadkami i ich głupim tekstami nadal walczymy.

Nie wiem tylko jak zniosą jak młody w wieku lat 2 zacznie jeździć własnym pocket bikiem ;)

Link to comment
Share on other sites

To teraz ja , nie miałam wypadku motocyklowego ale 2 bardzo poważne samochodowe . Rodzice próbowali mnie odciągnąć od pomysłu kupna kolejnego auta , ale rodzice tacy już są ... Znają mniie i wiedzą że zabranianie mi czegokolwiek jest jakąś pomyłką , ale z drugiej strony wierzą mi całkowicie a na głupotę innych uczestników ruchu nie ma wpływu nikt .Kupując motocykl to xanton pomagał mi w wyborze , dopasowaniu ... Wiemy oboje że kochamy to co robimy i nie podejrzewam że kiedykolwiek zabroniłby mi wsiąść na motonga :smile: Nie docierają do mnie szantaże ja albo motocykl , pewnie dyma bym zrobiła i już , jestem dorosła i o ile sama nie uznam że np coś może mi zaszkodzić , albo bliska memu sercu osoba mądrze przedstawi mi argumenty że lepiej nie , to pewnie bym przemyślała swoją decyzje , natomiast "nie bo nie" działa na mnie jak płachta na byka .... Nie wiem czy Ci w czymkolwiek pomoże mój post ale nieraz trzeba tupnąć nogą aby swoje przeecisnąć .... Rozmowy owszem ale zarówno jedna jak i druga strona niech przedstawi mądre argumenty za lub przeciw kolejnemu motocyklowi , bez argumentów podkreślam MĄDRYCH nie ma co nawet zaczynać gadki bo wówczas tylko kłótnią się to skończy . Powodzenia życzę Siwutek w walce o swoją pasję!!

Edited by Okropna (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

No cóż wiem jedno, nie warto rezygnować z pasji bo jak ktoś straszy papierami rozwodowymi to czy ty z tej pasji zrezygnujesz czy nie to papiery i tak w pewnym momencie w sądzie wylądują -----> sprawdzone z własnego podwórka. 14 lat trzymania się z daleka min.od motocykli od rozwodu w żaden sposób nie uchroniło, szkoda tylko zmarnowanego czasu.

 

Ja dziś wychodzę z założenia, że jeśli druga osoba decyduje się z nami być to akceptuje nas takimi jacy jesteśmy z naszymi wadami, zaletami i pasjami a nie próbuje nas na siłę zmieniać.

 

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że sport motocyklowy jest niebezpieczny. Dlatego rozumiem lęki naszych bliskich, którzy nie jeżdżą, boją się, nie rozumieją. Szczera rozmowa może pomóc albo i nie. Duże ryzyko, że nie pomoże zwłaszcza jak już były wypadki i wiadome jest, że nie wystarczy obiecać że będzie się jeździło ostrożnie bo jest słuszny argument ---> "ktoś w ciebie uderzy" itd.

Optymalną sytuacją jest posiadanie partnera, który też jeździ tak jak jest to np u ridicka.

A rodzice? zazwyczaj nie pochwalają poczynań własnych dzieci. Więc nawet bym się tym szczególnie nie przejmowała :smile: w końcu jesteś dorosły :smile:

Dlatego trudno doradzać. Nie jestem w twojej sytuacji, mnie już nikt nie dyktuje co mam robić lub nie, nie straszy siekierą, rozwodem, nie marudzi więc nie umiem się wczuć.

Ja po prostu bym wyzdrowiała, zrehabilitowała i ten motocykl kupiła.

Link to comment
Share on other sites

nie warto rezygnować z pasji bo jak ktoś straszy papierami rozwodowymi to czy ty z tej pasji zrezygnujesz czy nie to papiery i tak w pewnym momencie w sądzie wylądują

Nie znam tej konkretnej sytuacji, ale myślę, że w większości przypadków to nie autentyczna groźba, a wyraz zwykłej ludzkiej bezsilności. Może trzeba spróbować zrozumieć Wasze niejeżdżące połówki - wiedzą, że to Wasza pasja, ale z drugiej strony nie chcą Was stracić. Weźcie też pod uwagę, że nierzadko te wszystkie żony mówiące "albo ja albo motocykle" to nie jakieś wredne babsztyle, co to chcą Was przy sobie zatrzymać w domu, żebyście się nie szlajali pod mieście z kumplami, a kobiety, które się o Was zwyczajnie boją.

 

No ale, żeby nie było, że jestem za tym, żeby Siwut nie kupował motonga to powiem tylko, że musi z Agatą poważnie porozmawiać, gdy emocje już opadną. Kocha, więc zrozumie, bo to mądra babka.

Link to comment
Share on other sites

wiedzą, że to Wasza pasja, ale z drugiej strony nie chcą Was stracić.

Taaak, powiedzienie "albo motocykl albo ja" i wygrażanie rozwodem to świetny pomysł na pokazanie jak bardzo nie chcą stracić :biggrin:. Mówiąc poważniej- osoba która używa odejścia jako argumentu gra nie dość że nie fair, to jeszcze wyjątkowo ryzykownie.

 

No i oczywiście gadać- innej opcji tak naprawdę nie ma.

Link to comment
Share on other sites

przekonaj że to jest lokata pieniążków . na jesień motorki tanieją to kupimy aby na wiosnę sprzedać i zarobić a potem wystawisz taką cenę że nikt go nie kupi . a wiadomo jak motor stoi to niszczeje i czasami trzeba się przejechać . z czasem się przywyknie że aby mniej się niszczył , będziesz więcej jezdził .

Link to comment
Share on other sites

Taaak, powiedzienie "albo motocykl albo ja" i wygrażanie rozwodem to świetny pomysł na pokazanie jak bardzo nie chcą stracić

Powtórzę - rozwód czy rozstanie to "argument" ostateczny i wyraz totalnej niemocy. A jak ktoś z góry zakłada złą wolę drugiej strony, chęć wywołania presji i zachowanie nie fair to musi się liczyć z awanturą i z tym, że raczej się nie dogadacie. Trzeba czasami postawić się w czyjejś sytuacji. Z reguły ta druga strona paradoksalnie nie chce rozwodu i rozstania, ale używa tego jako broni w walce o swoje racje, bo nie ma już do czego się odwołać. I jeśli po tym nadchodzi rozmowa i gra w otwarte karty to myślę, że zawsze można się jakoś dogadać.

 

uff, prawie jak porady do Bravo :biggrin:

Link to comment
Share on other sites

Wiesz- użycie niektórych "argumentów" jest po prostu nie fair. Niektórych rzeczy się nie robi, niektórych słów się nie mówi- no chyba że jest się gotowym na konsekwencje ALE każdy z nas ma jakieś swoje układy, swoje relacje i u każdego to trochę inaczej wygląda także bogowie brońcie żebym się odważył dawać rady (ZWŁASZCZA ja).

Link to comment
Share on other sites

uff, prawie jak porady do Bravo :biggrin:

 

to samo właśnie pomyślałem ;) nie pisujesz czasem do nich? :biggrin:

 

ps. wracając do tematu, albo ktoś rozumie pasję 2 strony, albo jej nie rozumie. to tak jakbym zabronił swojej kobiecie gotować, prać, sprzątać etc. :biggrin: :D :biggrin:

Edited by jaquzie (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
  • Create New...