Jump to content

Czy Wiemy Co Jemy?


Suchy-wolk
 Share

Recommended Posts

http://youtu.be/xeBPv4nuws4



Ktoś się z Was spotkał z podobnymi sytuacjami? - Oglądałem czasem "Kuchenne rewolucje" i mam wrażenie, że takich lokali jest mnóstwo, a nawet poważnych restauracji, gdzie nikt nie zdaje Sobie sprawy z powagi sytuacji lub z premedytacją działa na niekorzyść konsumentów.

Jeżeli ktoś śmiało może odradzić miejsce w Łodzi, gdzie nie warto zaglądać, to chętnie poznam :smile:
Link to comment
Share on other sites

Ja uważam, że jak mi coś smakuje, to nie powinienem się zastanawiać zbytnio jak to jest zrobione. :biggrin: A w smażalni takiej jak ta w materiale bym się nie zatrzymał na rybkę, bo przepalony olej wali na kilometr.

Inna sprawa - większość z nas jadła chinola na Piotrkowskiej (w czasach, kiedy było tam jeszcze dużo bud). Czy ktoś myślał, w jakich warunkacj to żarcie ejst robione? ;) Takie reportaże mozna nagrać w wielu "restauracjach" w Polsce. Próbuję sobie przypomnieć jakieś miejsce w Łodzi, gdzie odradzałbym jedzenie, ale nic mi nie przychodzi do głowy. :smile: Mogę za to polecić jedno miejsce - Esplanada. :P

Link to comment
Share on other sites

MarcinGraczykLDZ

Nie ma co porównywać Esplanady z chińskimi budkami ;)

 

Odnośnie materiału przesłanego przez Suchego, wydaje mi się to prawdopodobne. Nad morzem większość restauracji jest otwartych tylko w sezonie, Kto był kiedyś nad Bałtykiem we wrześniu / październiku ten wie o czym pisze. W okresie wakacji dla nich to istna "manna z nieba" szkoda że kosztem ludzi, ale w dzisiejszych czasach gotówka jest najważniejsza :decayed: Mam nadzieje, że jest tak tylko w 5 procentach wszystkich knajp.

Link to comment
Share on other sites

Nie ma co porównywać Esplanady z chińskimi budkami

Ja nie chciałem porównywać tych dwóch miejsc - napisałem tylko, na przekór pytaniu Suchego, że nie umiem nic odradzic, ale mogę coś polecić. ;)
Link to comment
Share on other sites

działkowy emeryt

świeża rybka... latem... w sezonie... nad Bałtykiem... prosto z kutra... hehehehehehehe :decayed: ... dobre :decayed:

najbardziej podoba mnie się naciąganie "leszczy" na świeżego dorsza, prosto z kutra, latem nad naszym zimnym morzem... sezon ochronny dorsza w PL zaczyna się w czerwcu a kończy we wrześniu i obowiązuje całkowity zakaz połowu w sieci przez rybaków... ale idzie się nabrzeżem portowym w takiej dajmy na to Ustce w lipcu czy sierpniu i stoją przy kutrach obłożone lodem w kontenerach "świeżutkie" dorsze do sprzedania dla turystów... prosto z chłodni http://motocykle-lodz.pl/public/style_emoticons/default/woot.gif ... śmierć frajerom http://motocykle-lodz.pl/public/style_emoticons/default/nono2.gif

... kiedyś tanio i dobrze, dziś tanio i tragicznie - bar Azja na Olechowie, przy rurach... to żarcie zwyczajnie śmierdzi stęchłym mięchem i ocieka przepalonym tłuszczem, jak chcesz się zatruć - polecam :drool:

Link to comment
Share on other sites

Skoro o chińczykach mowa, to na Kilińskiego/Piłsudskiego radzę nie zaglądać. Jedzonko wygląda z resztek poprzednich klientów i podobnie smakuje.

Link to comment
Share on other sites

Powiem szczerze że latam trochę po zapleczach restauracji i jak byście zobaczyli co tam się dzieje i jak jedzenie jest przygotowywane to nikt z obecnych by tego nie ruszył, a nie wspomnę już o patologiach w stylu spuszczanie się do sosów w spinhsie czy McD.

Link to comment
Share on other sites

jeśli chodzi o Kruszów to za duży ruch mają wg mnie by się syf robił a po drugie to stokrotne dzięki suchy- teraz będę głodował nad morzem - hehe

 

patologiach w stylu spuszczanie się do sosów w spinhsie czy McD.

podobno bez spermy nie smakuje tak dobrze hihi, ale tak poważnie to zastanawiam się jak tam ludzie mają czas na walenie gruchy?? o nie poranek kojota

Link to comment
Share on other sites

Jii tam. Póki mi nie szkodzi i dobrze smakuje to zaglądać do kuchni nie będę. A co do "dodawania czegoś od siebie":

 

http://www.lulu.com/shop/fotie-photenhauer/natural-harvest-a-collection-of-semen-based-recipes/paperback/product-20052760.html

 

Dla nie czytających po angielsku: książka kucharska z przepisami na dania za spermy.

Link to comment
Share on other sites

Na coś trzeba umrzeć.

Ja jadam gównie w miejscach polecanych, nie staram się oszczędzać na żarciu.

Chętnie jadam tam gdzie widzę jak przygotowują jedzenie.

Jak lokal jest syfiasty nie jadam. Jak żarcie śmierdzi lub smakuje trupem to reklamuje albo olewam kasę żeby nie było problemu

ewentualnie jem i popijam żołądkową gorzką tradycyjną bez popity by zneutralizować wszystkie groźnie substancje ;)

Link to comment
Share on other sites

Ja na tyle sceptycznie podchodzę do restauracji, że zwykle jak już się w niej znajdę to jem coś z mrożonki typu zapiekanka, bo tym to się trudno zatruć. A tak to kiedyś byłem w pierogarni na rynku a manufakturze, zamówiłem chyba z kapustą i grzybami, pani powiedziała że są świeżo zrobione itp. żanda mrożonka, dostałem zimne w środku co znaczy że były po prostu odgrzewane w mikrofali, a chyba nie za to płaci się o wiele większa cenę, ponieważ takie pierogi mogę kupić w pierwszym z brzegu sklepie i przyrządzić w domu...

Link to comment
Share on other sites

Matko ... Te salatki to jeszcze by uszły ale krojenie spleśniałego sera to już lekka przesada ...

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
  • Create New...