Jump to content

klient vs sprzedający - pomoc


Raq
 Share

Recommended Posts

Śruby regulacyjne bardzo łatwo uszkodzić jak się bez wyczucia z nimi obchodzi (szczególnie jak dochodzi sie do granicy regulacji a ktoś chce sprawdzić czy jeszcze dalej można). Patowa sytuacja trochę bo mógł ją uszkodzić samemu a teraz szuka winnego... Ile temu sprzedałeś moto ? 

Link to comment
Share on other sites

nic z tym nie rób, nie jest to rzecz której nie mógł sprawdzić przy kupowaniu wiec nie ma tu mowy o wadzie ukrytej, krótko mówiąc widziały gały co brały, tym bardziej że moto nie jest nowe i trzeba się liczyć z pewnymi kosztami, jeśli sprzedałeś to jako osoba prywatna to może generalnie ci naskoczyć, nawet jak założy sprawę cywilną to nic nie udowodni.

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, kosmaty napisał:

nic z tym nie rób, nie jest to rzecz której nie mógł sprawdzić przy kupowaniu wiec nie ma tu mowy o wadzie ukrytej,

Zależy co jest zepsute. Bo jak zapieczona to mógł sprawdzić przy zakupie, jak kręci się bez końca to również do sprawdzenia przy oględzinach (najczęściej to własnie się dzieje). Ale tak jak mówiłem, jeden mocniejszy ruch przy regulacji i można to zniszczyć a mógł się tym bawić.

Link to comment
Share on other sites

Dzieki wszystkim za odpowiedzi. Dokladnie sadze tak jak wy. Moto sprzedalem w sobote a w poniedzialek pretensja. Moto sprzedawalem jako osoba prywatna.

Link to comment
Share on other sites

Już ze trzy razy wśród znajomych i rodziny spotkałem się z takimi próbami "wyłudzenia" kasy za sprzedane auto z - ponoć - ukrytą wadą. Dwukrotnie temat został "olany" i na tym się skończyło. Jeżeli kupiec miał możliwości sprawdzenia motocykla/samochodu przed kupnem, to jego broszka i problem, jak tego nie zrobił - podpisuje przecież w umowie, że "kupującemu znany jest stan pojazdu i nie wnosi do niego zastrzeżeń". Jak będzie chciał coś ugrać, to chyba musi wnieść sprawę do sądu - to koszty, łażenie, więc nie każdemu się chce. W tym trzecim zaś przypadku kobieta się "ugięła" i zapłaciła - to też był jej wybór.

Ja bym poczekał.

"Be yourself, no matter what they say!"

Sting

Link to comment
Share on other sites

Miałem/mam podobną sytuację (mam bo jeszcze cierpliwie czekam czy odpowiedzą na pismo mojego prawnika). Jeśli kupujący zapoznał się z stanem technicznym pojazdu to znaczy, że go zaakceptował i zakończył transakcję kupując. Niemniej jednak Ty jako sprzedający odpowiadasz za wszelkie wady ukryte stwierdzone w okresie bodajże 1 roku od zakupu (ale nie jestem pewien czy nie dłużej). Kwestią sporną jest stwierdzenie "wady ukryte" Jeśli jest to część eksploatacyjna to kupującemu będzie bardzo ciężko udowodnić że zataiłeś stan tej części.

P.S.

Kosmaty, uwierz mi, nawet jeśli sprzedający jest osobą prywatną to w taki sposób można jej napsuć sporo krwi jak to się mawia...

Edited by pietrass (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

Prawo jest prawem i nie ma co dywagować.
Oczywiście, sprawa jest tylko trochę bardziej skomplikowane, gdy sprzedaż odbywa się nie za pośrednictwem firmy, a między osobami prywatnymi. Niemniej jednak, to właśnie w kodeksie CYWILNO-PRAWNYM  funkcjonuje pojęcie rękojmi a zgodnie z nowelizacją ustawy o szczególnych prawach konsumenta z dnia 25 grudnia 2014, również funkcjonuje dla podmiotów nie gospodarczych.

Jeśli ktoś jest uparty, ma dobrego radcę prawnego, założy kasę na dobrą ekspertyzę np. Laboratorium materiałowego + rzeczoznawcę, pójdzie do sądu, to bo zasądzeniu jego racji, może domagać się zwrotu wszystkich kosztów procesowych itp.
Zależy czy komuś chce to się bawić i ma czas... Czy koszt usunięcia wady jest tak znikomy, że lepiej machnąć ręką...
Ja, w jednej dużej sieci handlowej, odrzucałem reklamację, gdzie klienci domagali się nawet po 60 000 zł
Kwestia dobrze sformułowanej odpowiedzi, podparcie prawem np budowlanym, specyfikacja techniczną i udawało się.

A Ty, zadaj sobie pytanie, czy faktycznie władowałeś kogoś na minę, czy ktoś to zepsuł świadomie.

/Edit
Dodam jeszcze, że zawsze może funkcjonować swormułowanie wady ukrytej i zapis w umowie "że kupujący zapoznał się ze sanem technicznym" zawsze jest podważalny, bo po pierwsze, można sugerować, że wada została CELOWO ukryta (oszustwo), albo wada ujawniła się w ciągu roku od daty zakupu. Czyli w chwili zakupu wszystko działało, ale było nie do uniknięcia, uszkodzenie tego elementu...
Tu problem z udowodnieniem że np dany podzespół, jest eksploatacyjny i podlega zużyciu... np szczotki w wiertarce.
Ale taki żarnik w żarówce, gdy producent zapewnia świecenie przez 2 lata a on przepali się w 3 miesiące, już takim nie jest....
Zresztą, nie będę się rozpisywał....
Pozdrawiam.  
Jeśli masz czyste sumienie, to olej to. Jeśli nie jesteś pewien... Może lepiej się dogadać?

Edited by Rogal (see edit history)

...

Link to comment
Share on other sites

Mój znajomy (też jako prywatny sprzedający) miał podobną sytuację tylko, że szkody były znacznie większe. Konsultował się z radcą prawnym i z tego co się dowiedział to ten zapis "kupujący zapoznał się ze stanem... blablabla" jest zbyt ogólnikowy i każdy ogarnięty prawnik go w sądzie podważy. Tak jak już ktoś wyżej napisał - jeśli ktoś jest uparty to może taką sprawę doprowadzić do końca na Twoją niekorzyść. W przypadku tego znajomego było tak, że dostał pismo od kupującego z opisem usterki i roszczeniami, poszedł z nim do rzeczoznawcy z pzmot i pisemnej odpowiedzi udzielił ten rzeczoznawca, w której podważył kwestię "wady ukrytej" (oczywiście podpisał się pod tym jako rzeczoznawca itp.). To wystarczyło by skutecznie zniechęcić kupującego do dalszego kombinowania. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
  • Create New...