Jump to content

Motur Dla Brzuchacza


MaxStone
 Share

Recommended Posts

jazda tymi klamotami

sprawia mi frajdę

 

bo w sumie o to tylko chodzi :smile:

Link to comment
Share on other sites

Tylko o to chodzi o szukanie frajdy z jazdy i żeby mieć coś z życia. W naszym przypadku akurat motocykle nas "pochłaniają" :biggrin:

Star 1300 to spora maszynka z fajnymi jak na cruza osiągami sam się do takowej przymierzałem, ale nie lubię krzywych maszyn stąd akurat w czasie gdy szukałem nic zadowalającego nie wpadło mi w oko.

Za to intuder, zacny sprzęt dla brzuchacza, którym też jestem.

Do zobaczenia na szlaku :cool:

Link to comment
Share on other sites

Gratuluję zakupu. U nas się mówi "bez gwiazdy nie ma jazdy"  :smile: Długo nisko i majestatycznie ;)

yamaha-stars.pl

Link to comment
Share on other sites

Serwis potwierdził tylko moje odczucia. Puściłem ster przy 120 km/h i moja nowa żona z Japonii prowadziła się jak po sznurku. Jako, że to japonka z hameryki, to ma dużo krągłości. I dobrze. Dobrze u motura..

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Pozdrawiam. Sam uległem magii XVS 1300 i nie żałuję. A i brzuch nieco ginie w towarzystwie takiej damy.

Link to comment
Share on other sites

Cześć. Raczej za szybko się nie zobaczymy. Moto do remontu, noga na blaszce, gwozdziach i wkretach. Strzałkowej nie złożyli, zbyt zmasakrowana. Ogólnie sezon na Moto zakończyłem...

 

Max

Link to comment
Share on other sites

O kutwa co się stało?

Współczuję.

Zmasakrowana noga to wina motocykla czy coś innego jej "pomogło"?

Link to comment
Share on other sites

Pomogła mi idiotka skrecającą w prawo pod prąd i waląca mi w noge. Przywaliła prosto w nogę z taką siłą, że urwała zderzak. 

Link to comment
Share on other sites

Ja pierdziele.

Dlatego mówię, że jeżdżąc szczególnie po mieście oczy trzeba mieć w d... I myśleć za innych patrzeć dalej niż inni, a i tak ryzyko zawsze istnieje.

Człowiek na byle g...ie może się przejechać.

O nadmiernej prędkości już nie wspominam dla mnie jazda w gąszczu aut szybciej bądź co śmieszne wolniej niż cała zgraja w puszkach to proszenie się o kalectwo.

Wracaj do zdrowia i się nie poddawaj!

Edited by crazyy (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

Wladca-Swiata

Max, ponownie życzę szybkiego powrotu do zdrowia i do zobaczenia w następnym sezonie. Będzie dobrze. Pozdro 

Link to comment
Share on other sites

Mogę jedynie współczuć i życzyć kompetentnych lekarzy oraz szybkiego powrotu na moto. Sam uległem wypadkowi podczas nauki jazdy i motocykl, który wylicytowałem w stanach dwa dni wcześniej - czekał potem na mnie ponad rok.

Trzymaj się i napisz czasem co u Ciebie.

Link to comment
Share on other sites

Ja pier***e! :shock3: Co za ślepa pinda. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia/sprawności. Oby etap rehabilitacji przywrócił jak najlepszą sprawność. Strasznie przykro czytać takie historie...

Link to comment
Share on other sites

Sąsiad z bloku zawiózł mnie wczoraj do mojego motura. Jest plus - odpalił. Kiera lekko skrzywiona, zbiornik wgięty, lightbar do wymiany, kierunki porysowane tak jak i lusterka. Błonnik przedni do roboty, siodło rozdarte, szyba porysowana, wydechy porysowane. Dzisiaj sąsiad ma na niego wsiąść i przyjechać do Łodzi. Wyjdzie, czy go pokrzywilo, czy nie.

 

Pzdr

Max

Link to comment
Share on other sites

No i jak? Sąsiad też puszczał kierę przy 120?;) Rama prosta?

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Wreszcie zebrałem sie na napisanie czegoś o moturze i nodze, a także o przyszłości. Motur prosty, przy 80-90 km/h jedzie jak po sznurku. Tak twierdzi sąsiad, który nań wsiadł i przyjechał ze Zgierza do Łodzi. Noga... Tu trochę gorzej. Krzywa, krótsza, do tego martwica pourazowa tkanek miękkich (znaczy sie uszkodzenie sie powiększa, zamiast goić), brak stabilizacji stawu skokowego, ze względu na brak kosci strzałkowej. Przyszłość... Zakaz jazdy motocyklami. Nie utrzymam motura, jak bujnie mi sie na lewa stronę. Prędzej złożę staw skokowy. Operacji wstawienia sztucznej kosci strzałkowej nie przewiduję, bo NFZ tego nie refunduje. Tak od lekarza to usłyszałem: pan jesteś za gruby, masz pan schudnąć, uważać gdzie i jak chodzisz, kupić sobie laskę i samochód. A poza tym, to 300 kilowych motocyklach zapomnieć. 

 

Pozdrowienia

Max

Link to comment
Share on other sites

Trudno w tym momencie napisać coś podnoszącego na duchu, bo faktycznie niefartownie to wszystko wygląda....

Niemniej życzę wytrwałości i uporu, a kto wie, może się jeszcze na 2oo spotkamy - pewnie nie na trzystukilogramowych krążownikach, ale jest sporo fajnych lekkich maszyn. 

:-)

Link to comment
Share on other sites

Na chwilę obecną moto idzie pod młotek, tak jak stoi. Bardziej przyda mi się jakieś auto w automacie. Po rehabilitacji i innych gusłach będę myślał nad jednośladem, ale na lekkie moto nie wsiądę. Kto turlał się sprzętem 300kg, ten zrozumie. Jak dotelepię się do motorka i cyknę fotki, to wrzucę ogłoszenie. 

Pzdr

Max

Link to comment
Share on other sites

Pozostaje nam trzymać kciuki i życzyć Ci jak najlepiej. Liczę, że kiedyś spotkamy się na drodze w całkiem przyjemnych okolicznościach i oby to "kiedyś" było jak najszybciej.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 years later...

Sto lat mnie tu nie było. Na wstępie pozdrawiam wszystkich moturzystów. Motura niestety nie mam. Za to rusztowania w nodze też nie. Wyjęli to cholerstwo, jak miejsca wkręcenia śrub zamieniły się w ropne przetoki. Kolega gronkowiec zaczął intensywnie zjadać mi kość i szpik. Oczywiście szpital, który składał mnie po wypadku nie widzi żadnej swojej winy, a podczas mojej trzeciej mojej wizyty u nich, jeden z konowałów stwierdził, że noga jest do odjęcia. Na szczęście szpital na Czechosłowackiej podjął się ratowania mojego kopyta i dzisiaj chodzę na obu swoich. Ja w toku postepowań sądowych uzyskałem wyrok stwierdzający, że wina leży po stronie tej baby (po prawie dwóch latach). Teraz jeżdżę po lekarzach orzecznikach i zbieram dokumentację do postępowania cywilnego. Tam właśnie jeden z lekarzy powiedział, że prędzej czy później i tak gronkowiec zrobi swoje, a mi przyjdzie pożegnać kulosa. 

Tyle o przeszłości. Teraz sprawa ma się tak. Już nie jestem Łodzianinem. Sprzedałem wielką płytę i postawiłem mały domek na działce 1200 m2 pod Łodzią. Aktualnie tyram w Reichu i zbieram na VTX1800 (w d*pie mam to, że nie mogę jeździć ciężkimi motocyklami). Zobaczymy jak taka wielka i ciężka kobyła sprawdzi się jako motocykl przełajowy, bo ostatnie 500 m do domu mam przez las, z sypkim piachem na winklach. Tak, mieszkam w lesie. Ptaszki, szum drzew, żadnych sąsiadów z wiertarkami i innych miejskich udogodnień. Jak wszystko się ułoży, to może się zobaczymy pod koniec lipca już na motocyklu. LwG. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
  • Create New...