• Sky
  • Blueberry
  • Slate
  • Blackcurrant
  • Watermelon
  • Strawberry
  • Orange
  • Banana
  • Apple
  • Emerald
  • Chocolate
  • Charcoal
pietrass

Wady Ukryte W Sprzedanym Aucie...

52 postów w tym temacie

Witam.

Proszę szanownych Forumowiczów o ew. podpowiedzi w temacie.

Mianowicie: w październiku zeszłego roku sprzedałem auto po użytkowaniu przez ok 4,5 roku. Parę dni temu otrzymałem pismo z kancelarii prawnej z wezwaniem do zapłaty kwoty 7tys zł tyt. obniżenia ceny samochodu z powodu wystąpienia "wad ukrytych" (uszkodzony spryskiwacz reflektora, uszkodzona turbosprężarka, wadliwie zamontowany zderzak przedni). Kupujący w dniu zakupu auta nie sprawdził działania spryskiwacza (ja wiem że działał), silnik nie palił oleju- nie było żadnych "świstów" turbiny, które wskazywałyby na jej zużycie bądź usterkę, a zderzak był wymieniany przez serwis blacharsko-lakierniczy, który przeprowadzał naprawę auta po zdarzeniu z sarną. Oczywiście kupujący był o tym poinformowany oraz dostał zdjęcia powstałych uszkodzeń. Dostałem termin na zapłacenie w/w kwoty w terminie 14 dni od daty otrzymania pisma...

Zamierzam udać się do adwokata, przedstawić otrzymane pismo oraz umowę kupna-sprzedaży. Co jeszcze poradzilibyście mi?

Dodam, że kupujący nie kontaktował się ze mną ani nie zgłaszał żadnych uwag po zakupie auta...

 

Co radzicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

 

Zamierzam udać się do adwokata, przedstawić otrzymane pismo oraz umowę kupna-sprzedaży. Co jeszcze poradzilibyście mi?


Idź do specjalisty jak piszesz i będzie ok.  Tu tylko możesz zrobić sobie mętlik pomimo tego, że każdy by dla Ciebie chciał jak najlepiej to każdy będzie miał inny pomysł lub sugestię.
Pocieszę Cię, że nie musisz się stresować, bo "Januszy" jest wielu i próbują doić kasę w taki sposób od lat.
Daj znać jak się temat potoczy i nie zwlekaj ze zgłoszeniem się do papugi a na koniec "Janusza" obciąż kosztami papugi, żeby oduczyć takich pomysłów.
2 osoby lubią to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Od października można kilka razy auto zajeździć , jest gdzieś zapisany przebieg w chwili sprzedarzy ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sprzedałem w październku z przebiegiem 182000km a w załączonym do pisma kosztorysie jest 183528km.. ( jakaś herezja, 1500km w 6 mies???-wygląda mi to na jakiś wałek, auto kilkukrotnie widziałem na mieście)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Rozluźnij się i tyle.
Zapoznaj się z przytoczonym przeze mnie tematem :smile:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A poza tym w większości umów kupna jest pkt "kupujący zapoznał się ze stanem technicznym pojazdu" ( czy jakoś tak ). I wydaje mi się, że dzięki temu nie ma za dużo do powiedzenia teraz. Masz też jego adres, zawsze możesz podjechać do niego. I zapytać się o co mu chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście zapis takowy na umowie posiadam. Bdw, aku wymieniłeś? czy dalej śmigasz na tym "dostanym"? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście zapis takowy na umowie posiadam. Bdw, aku wymieniłeś? czy dalej śmigasz na tym "dostanym"? ;)

To jednak nie aku, drugi umarł na powrocie i trzeba było kolejny pożyczyć. Ładowanie się popsuło, najprawdopodobniej alternator się spalił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uuu, to słabo, duże koszty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To ze jest zapis w umowie: "kupujący zapoznał się ze stanem technicznym pojazdu" o niczym tak naprawde nie swiadczy bo on z tego co rozumiem zarzuca wade ukryta w tym pojezdzie. Wiec to ze jest to napisane w umowie to sobie jest ale nic nikomu tak naprawde nie daje bo jesli bylaby wada ukryta nowy wlasciciel pomimo tego zapisu moze sie domagac zwrotu gotowki w calosci lub jej czesci.

Jesli byliscie przed zakupem na stacji diagnostycznej lub jakiegos mechanika to juz jestes krok do przodu poniewaz wtedy o takich wadach jak turbo czy spryskiwacz... ten diagnosta/mechanik powinien was poinformowac bo w jego obowiazku jest sprawdzenie czy to dziala. Bo to on jest fachowcem. Ty nie musisz sie na tym znac. A przez tys km nagle nie psuje sie wszystko co tylko moze. Bo takie turbo dawaloby znac wczesniej o sobie a nie nagle po tys km. Dobrze by bylo miec jakis papier na to ze byliscie gdzies z tym autem. A co do pomyslu odwiedzin tego goscia raczej bym w ta strone nie szedl bo jak on leci od razu na grubo do adwokata to pozniej jeszcze Ci moga zarzucic ze goscia nachodzisz/nekasz lub cos w tym stylu. Jesli on od razu przez prawnika sie z Toba kontaktuje to moim zdaniem rowniez powinienes tak zrobic.

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowany)

nie znam się, ale się wypowiem się.

jak dla mnie to tu dużo będzie szło o tą sarnę i zderzak.

Jak była sarna i jakieś bum, to wiadomo że samochód coś mógł mieć robione. Jeśli kupujący o tym widział, o tej sarnie - to to już jego problem :biggrin:

a gdzieś czytałem kiedyś o usterkach eksploatacyjnych - choćby wydarzyło się kilometr po zakupie, to to już kwestia kupującego (chyba, ze usterka była obecna wcześniej) . Zwłaszcza jeśli to coś poważnego, czego nie da się nie zauważyć. 

 

 

więc wydaje mi się, że jeżeli faktycznie wiedział, to pozamiatane.

Edytowano przez Darek_Lodz (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No ale zaraz, skoro ktoś podpisał, że zna stan techniczny auta to w czym problem? To sprawa kupującego co podpisuje, jeżeli podpisał, że zapoznał się ze stanem technicznym bez oględzin u diagnosty to w czym problem? Jak jak ostatnio kupowałem auto to pojechaliśmy na stację diagnostyczną, zapłaciłem za badania, dostałem paragon, ale bez żadnego protokołu w którym to diagnosta stwierdza co jest w początku, a co nie.

Ale generalnie skoro ktoś podpisuje, że zna stan techniczny, to powinien znać i nie mieć protencji później. Tak to niestety jest jak się kupuje używane auta (niestety, bo sam nowego chyba z życiu nie kupię).

Ja tam bym się skupił na kwocie jaka była na umowie. Znajomy kiedyś napisał niższą niż była rzeczywiście i później miał problemy, bo kupujący mieli zastrzeżenie (podobnie jak u Pietrassa), a cena na umowie była podejrzanie niska.

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

to tak nie działa Julian - ten zapis, że "kupujący się zapoznał bla bla" jak kolega Fresh wyżej napisał, o niczym nie świadczy.

Jest mnóstwo wątków w necie na ten temat ;) nadal jest coś takiego jak rękojmia czy inne, i kupujący może reklamować "Wady ukryte", aczkolwiek to on musi udowodnić, że rzeczywiście te wady sprzedający ukrył ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Janusz" szuka frajera Panowie. Przestańcie mącić a kolega niech idzie do papugi i poinformuje ewentualnie o efektach.

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Male sprostowanie: pierwsza wizyta w serwisie była niecały miesiąc po kupnie, a kosztorys wykonany prawie po pół roku do zakupu. Te przejechane km są w okresie tego niecałego miesiąca, a auto tak jak pisałem jeździ dalej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowany)

Pierwsze co, to szybko idź do prawnika, bo wiąże Cię 14 dniowy termin na odpowiedź - jak przekroczysz ten termin, to uznane będzie że roszczenie uznajesz.
A co do "wady ukrytej" w pojeździe używanym to można elaboraty pisać, więc się nie stresuj tylko szybko łap prawnika i odpisujcie im żeby się ******* (słowo niecenzuralne). ;)
Myślę że tak naprawdę może się czepiać tylko wadliwie zamontowanego zderzaka - reszta to są sprawy eksploatacyjne (podlegające naturalnemu zużyciu - szczególnie w aspekcie tej wizyty w serwisie po miesiącu od zakupu) i trudno mu będzie udowodnić, że wady istniały w chwili sprzedaży.

Edytowano przez Pan Konrad (zobacz historię edycji)
2 osoby lubią to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

po pierwsze sprzedałeś auto jako firma czy osoba prywatna ? jeśli prywatna to mogą ci naskoczyć, gorzej jak sprzedajesz jako przedsiębiorca, kupująć auto w komisie to jak w okresie do 3 miesięcy coś się zesra to masz prawo zwrotu auta, ale po 6 miesiącach to jakaś kpina, jak ci udowodnią że ta "ekspertyza" była robiona faktycznie w tym czasie ? jest jakiś zapis monitoringu ? cokolwiek ? prawnik pisał to przez 5 miesięcy ? żarty jakieś, gość szuka jelenia i to tyle


odpowiednie pisemko może ci nawet przygotować uokik, generalnie możesz napisać żeby sobie cyce tym wytarli :P

2 osoby lubią to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sprzedawałem auto jako osoba fizyczna. Kupujący dwukrotnie oglądał auto, i nie stwierdził żadnych uszkodzeń. Tym większe było moje zdziwienie wczoraj jak otworzyłem kopertę. Moja mina bezcenna. Na chwilę obecną mam podpisane pełnomocnictwo do reprezentowania mnie przez prawnika, który kilkanaście lat prowadzi sprawy z branży motoryzacyjnej. I czekam na rozwój wydarzeń.

2 osoby lubią to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

 

czekam na rozwój wydarzeń.

Dawaj znać.
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowany)

 wiąże Cię 14 dniowy termin na odpowiedź - jak przekroczysz ten termin, to uznane będzie że roszczenie uznajesz.

No podobno nie, mec powiedział mi że nie jestem podmiotem gospodarczym i nie jestem zobligowany do tego terminu.

Będę w wątku na bieżąco pisał rozwój sytuacji.

Edytowano przez pietrass (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale czym tu się martwić? Odpowiedz na pismo w terminie, żeby nie było że unikasz odpowiedzialności i tym samym zgadzasz się z zarzutem. Ciężar udowodnienia, że to wada ukryta leży po stronie oskarżającego. Niech udowadnia. Co do terminu, sprawdź dokładnie datę sprzedaży i datę tego pisma od adwokata. Jeśli minęło więcej jak pół roku to Cię może cmoknąć. Niestety do pół roku teoretycznie odpowiadasz, ale jestem ciekaw jak to udowodni.

Ja bym też sobie zażyczył zdjęcia przebiegu z aktualną gazetą. Coś pachnie mi tu przekrętem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowany)

Aidekk, co do przebiegu to pisałem sprostowanie. Zrobili 1,5kkm w niecały miesiąc od zakupu (a nie jak wcześnie pisałem 6 mies- moje niedopatrzenie :P)

Prawnik mówił że postara się jeszcze dzisiaj napisać odpowiedź ew wtorek.

Edytowano przez pietrass (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

aidekk w przypadku osób fizycznych to nie jest termin 6mieś, ewentualnie tylko podmiot gospodarczy może mieć taki okres odpowiedzialności aczkolwiek słyszałem że nie 6 a 3 mieś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź spokojny, ktoś liczy na łatwe pieniądze lub korzystną ugodę twoim kosztem. Prawnik pewnie doradzi Ci szczegółowo ale ja to widzę tak:

Turbina czy spryskiwacz to sprawy eksploatacyjne. Ich zużycie czy uszkodzenie fizyczne jest normalne i o ile nie udowodnią Ci, że świadomie to zataiłeś, to możesz być spokojny. W dodatku muszą udowodnić, że problem występował już w momencie sprzedaży, a nie jest np wynikiem niewłaściwej eksploatacji czy zaniedbań serwisowych już po sprzedaży (upalanie na zimno, niski poziom oleju). Ciężka sprawa nawet jak sprzedający celowo oszukuje.

Dlatego skupmy się na zderzaku - jeżeli masz jakąkolwiek podkładkę, że poinformowałeś o sarnie, to jesteś kryty, dlatego warto nawet dla siebie wysłać zdjęcia jak to wyglądało na maila. Dowód sprawdzenia w serwisie też jest na twoją korzyść.

Na razie odpowiedz grzecznie, że wszelkie roszczenia uważasz za bezzasadne o zderzaku wiedział, spryskiwacz działał, a z turbiną nie widziałeś żadnych problemów i że jak się nie zgadza to może Cię pozwać (z resztą prawnik pewnie pomoże). Cała ta sprawa to słowo przeciw słowie, bo tak naprawdę jak udowodnić, że mówiłeś co jest do roboty w aucie jeżeli nie ma tego na piśmie.

 

BTW klauzule typu kupujący zapoznał się ze stanem technicznym nie zmieniają absolutnie nic, jest masa artykułów o tym w internecie. Co innego klauzula o wyłączeniu rękojmi (ale wygląda zupełnie inaczej) lub zaznaczenie w umowie usterek lub pokolizyjnej historii auta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!


Zaloguj się