Jump to content

Zakaz Wjazu Rowerów


Bulba
 Share

Recommended Posts

Witam.

Pojade dzisiaj troche z innej strony.

Skoro nasze miasto tak bardzo dba o zdrowie i życie naszych kochanych cyklistów

to moze warto by bylo rozwazyc absolutny zakaz ruchu rowerow na ulicach:

Tomaszowska (od Dąbrowskiego do Kolumny)

oraz

Kolumny (od Rzgowskiej do Tomaszowskiej)

Ulice tak waskie, ze tiry i autobusy mijaja sie (na lusterka)

A natezenie ruchu jak na obwodnicy.

Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze znajda sie podobne miejsca w Lodzi

ale te dwie ulice znam i wiem co sie tam dzieje.

 

Mam racje czy nie ?

Edited by Bulba (see edit history)

"Ja chcę, żeby moja Łódź rosła, żeby miała pałace wspaniałe,
ogrody piękne, żeby był wielki ruch, wielki handel i wielki pieniądz..."

Link to comment
Share on other sites

UUUUU grubo. Jak ja zasugerowałem delikatnie w jednym z wątków zrobienie progów zwalniających na ścieżkach, przed ulicami, to rozpoczęła się małą wojenka. Pomysł teoretycznie słuszny, bo są też znaki zakazu ruchu pieszych, jeżeli to zagraża ich bezpieczeństwu, ale...

No właśnie jest takie ale, że rowerzysta może wszystko. Mnie osobiście rzuca, jak widzę pod znakami tabliczki "nie dotyczy rowerów", ale niech ktoś spróbuje wprowadzić obowiązek jazdy w kasku, albo OC. To przecież też dla ich dobra. Ciągle słyszy się, że rowerzysta jest najmniej chronionym uczestnikiem ruch, a przecież jest tylko niewiele bardziej chroniony niż my. My mamy obowiązek jeździć w kaskach, tylko w kaskach, resztę zakładamy bo chcemy. Jeżeli więc ustawodawca wprowadził by obowiązek jazdy w kaskach, można by rzecz, że rowerzyści byliby tak samo chronieni jak my...

Ja już słyszę ten wrzask o ataku na rowerzystów...

Prędzej miasto wprowadzi zakaz jazdy ciężarówek po tych drogach, żeby chronić rowerzystów... Niestety.

Edited by julian85 (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

Niech jeżdżą gdzie chcą

Pod warunkiem że każdy uczestnik drogi ma obowiązek posiadania świateł i dodatkowo rowerzyści kamizelki odblaskowe

Policja powinna karać za te braki to na drogach rowerów by było o połowę mniej

Link to comment
Share on other sites

Prędzej miasto wprowadzi zakaz jazdy ciężarówek po tych drogach, żeby chronić rowerzystów... Niestety.

 

Faktycznie. O tym nie pomyslalem.

"Ja chcę, żeby moja Łódź rosła, żeby miała pałace wspaniałe,
ogrody piękne, żeby był wielki ruch, wielki handel i wielki pieniądz..."

Link to comment
Share on other sites

Tamten rejon to faktycznie masakra jeśli chodzi o rower. Najgorsze jest właśnie to, że jak lecisz sobie treningową fajną pętlę tour de Widzew -  Rokicińska, Józefiaka, dell - to właśnie lądujesz na rondzie na Tomaszowskiej, i nie masz żadnego sensownego wyjazdu, gdzie byś nie pojechał tam blokujesz i mijają cie na lusterka.

Link to comment
Share on other sites

www.expressilustrowany.pl/lodz/a/smiertelny-wypadek-na-ul-pabianickiej-przy-dubois-rowerzystka-pod-tirem-zdjecia-film,11956000/

 

Tak wlasnie sie konczy pomysl "eksterytorialnych" sciezek rowerowch i zasady "jade rower na sciezce - mam pierszenstwo". Szkoda kobity, meza oczywiscie tez. Tylko co z kierowca ciezarowki, kto ma troche wyobrazni wie, ze jej nie widzial.

Link to comment
Share on other sites

krzychoslav

zabraliby sie za nich. wczoraj przede mna przejechal rowerzysta. na czerwonym, po przejsciu dla pieszych, bez oswietlenia.

 

e56410cd690349dc28de27526273fff3.jpg

 

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka

"proste drogi są dla szybkich motocykli, kręte dla szybkich motocyklistów"

 

SV1000S

 

icon3.png

Link to comment
Share on other sites

Jak pisalem o progach zwalniajacych w takich miejscach, to sie rozpoczal pisk pedalarzy. Wg przepisow wina jest kierowcy tira, ale czy to rzeczywiscie jego wina?

Znajomy kierowca autobusa mowil, ze sie ludzie boja jezdzic na lini 75, co jedzie do Tesco na Widzewie, tak rowerzyscie pedza z gorki i ich nie widac. Taki kierowca przychamuje, starsza kobita leb se rozbije i bedzie mial nieprzyjemnosci... A przeciez z tego zyja.

Tutaj kierowca przeciez nie chcial rozjecac, a teraz moze siedziec, bo ktos ustalil takie przepisy.

Link to comment
Share on other sites

 

 

Wg przepisow wina jest kierowcy tira, ale czy to rzeczywiscie jego wina?


Hola, hola, drogi Panie Julianie :biggrin:
Z tą winą kierowcy to bym trochę dyskutował. Naczelna zasada wynikająca z art 3.1 ustawy Prawo o ruchu drogowym literalnie wskazuje, że każdy uczestnik ruchu drogowego ma "unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego" oraz "Przez działanie rozumie się również zaniechanie."
Żadne ustawowe pierwszeństwo nie uprawnia nas do wjechania w kogoś, kto nam nie ustąpił tego pierwszeństwa. Kierująca rowerem powinna powstrzymać się od dalszej jazdy, widząc (zakładając - zasada ograniczonego zaufania - art 4 ww Ustawy) że kierowca ciężarówki może jej nie ustąpić pierwszeństwa. :biggrin:
Ale ja nie trawię rowerzystów i może źle postrzegam tą sytuację ;)

Świętokrówstwo rowerzystów sięga granic absurdu, stąd takie zdarzenia.
Link to comment
Share on other sites

Wczoraj widziałem na rewolucji, że pedalarze zaanektowali już miejsca parkingowe przeznaczone dla motocykli  -  z trzech zostało jedno bo barierki rodzielające oblepione były przypiętymi rowerami. 

 

Tak na marginesie. :smile:

Edited by jcb (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

 

 

Kierująca rowerem powinna powstrzymać się od dalszej jazdy, widząc [...] że kierowca ciężarówki może jej nie ustąpić pierwszeństwa.

Panie Konradzie, świetna linia obrony. Ciekawe ilu to motocyklistów mogłoby uniknąć kolizji powstrzymując się od jazdy, gdy inne pojazdy wymuszają pierwszeństwo. A tak na poważnie: myślę, że jednak pewne granice absurdu obowiązują, a w tej wypowiedzi zostały przekroczone. Wybiórczo cytujesz też paragrafy, do tych chyba nie dotarłeś:

 

1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe.
1a. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić.

 

Winę za wypadek ponosi kierowca ciężarówki, to on miał ustąpić pierwszeństwa. Nie zmienia to faktu, że kierująca rowerem mogła podjąć jakieś działanie, żeby się pod kołami nie znaleźć.

GS500 icon3.png

Link to comment
Share on other sites

Piękna gównoburza się zaczyna, ja jednak nie wiem komu kibicować, bo jeżdże i rowerem i motorem a nawet czasem samochodem.

Link to comment
Share on other sites

Zabraklo Ci tira :smile:

"Ja chcę, żeby moja Łódź rosła, żeby miała pałace wspaniałe,
ogrody piękne, żeby był wielki ruch, wielki handel i wielki pieniądz..."

Link to comment
Share on other sites

Tirem mało kto jeździ, ja również nie, ale parę razy siedziałem w kabinie i wiem ile z niej widać.

Winę wg przepisów ponosi kierowca tira, tu nie ma przecież wątpliwości. Tylko, że odpowiedzialność za to zdarzenia spada na ludzi, którzy ustalili takie chore przepisy. Za tą śmierć i za każdą następną w podobnych okolicznościach. 

Ciekawi mnie jakby wyglądała kwestia winy, gdyby rowerzysta jechał po zmroku bez oświetlenia.

Link to comment
Share on other sites

Czuję się zobowiązany jako kierowca "dużego" zabrać głos B)

 

Ja jeżdżę dużą solo po mieście sytuacja identyczna jak w tirze. Żeby coś widzieć w momencie samego skrętu w prawo należy się zatrzymać, wsiąść z fotela, przejść przez kabinę do prawej szyby, sprawdzić czy nic nie jedzie, wrócić na miejsce kierowcy i jechać.

Innej metody na upewnienie się czy nie nadjeżdża pedalarz nie ma.

W momencie gdy chcemy ruszyć już może nadjechać i cała operacja na marne.

Żadne lusterko czy wychylenie się nie daje żadnej widoczności niż 2m chodnika od krawędzi jezdni.

Ja mam jedyna metodę zanim dojadę do skrzyżowania, na którym mam skręcić i przecina ją ścieżka, upewniam się wcześniej czy równolegle ze mną nie jedzie rower. Wtedy mam możliwość obserwacji lustrem lecz jest to ograniczona metoda bo rower jedzie za szybko i może się pojawić już gdy wykonuje manewr skrętu, a także nadjechać do skrzyżowania z innego kierunku.

 

Gdy dopada mnie sytuacja, że zatrzymuję się w celu przepuszczeniu pieszych, a obok przejścia mam ścieżkę rowerową cóż robię? Przepuszczam pieszych i ruszam baaaardzo powoli z pełnymi gaciami, na tyle powoli, że ewentualnie rowerzysta (taki bez wyobraźni) we mnie uderzy, ja w miejscu się zatrzymam bo startuję z noga na hamulcu.

Można powiedzieć wybieram najmniejsze zło. Taka jest jazda ciężarówką, to jest chwila ślepoty kierowcy bo pod takim kątem nie widać absolutnie nic.

 

Dla mnie ten przepis to wyrok śmierci w skrajnych przypadkach. Rowerzysta powinien przeprowadzać rower piechotą razem z pieszym.

 

Kolego po zmroku bez oświetlenia wciąż odpowiadasz za nieustąpienie pierwszeństwa.

Kolega potrącił pijanego na pasach, który mu wszedł pod koła. Zabrali mu prawko na 6 miesięcy mimo wszystko bo trafił go NA PASACH

 

Obrazek wyjaśnia problem widoczności

 

11ed62caab618dde8f58264df2394fde_orig.jp

 

Dwa razy w życiu zdarzyło mi się złapać samego siebie kiedy ktoś był w strefie pod szybą ludzie poniżej 180cm wzrostu są niewidoczni gdy podejdą pod samą kabinę.

Edited by crazyy (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

 

 

Nie zmienia to faktu, że kierująca rowerem mogła podjąć jakieś działanie, żeby się pod kołami nie znaleźć.

Do tego też zmierzałem. Kierujący popełnił błąd - nie ustąpił pierwszeństwa, bezsprzecznie. Czy rowerzystka, w świetle powyższego powinna była korzystać z przywileju pierwszeństwa? Rowerzyści, z obserwacji, mają włączony tryb nieśmiertelności, ponieważ mają ustawowe pierwszeństwo. Tylko tyle albo aż tyle.

 

Cytat 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe. 1a. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić.

Tutaj akurat upierałbym się jednak nad kolejnym punktem art 27:
"3.Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez drogę dla rowerów poza jezdnią, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi."
To byłaby właściwa subsumpcja ;)

Pomijając kwestie powyższe: jadąc osobowym czuję respekt przed dużymi, na motorze przed samochodami, rowerem unikam wszystkich. Niezależnie jakie uprawnienie daje mi przepis w danej sytuacji.
Ale rozumiem, że niektórzy mając pierwszeństwo, korzystają z niego skrupulatnie ;) Ja ponad uprawnienie przedkładam własne zdrowie i bezpieczeństwo.
 
Link to comment
Share on other sites

Ja ponad uprawnienie przedkładam własne zdrowie i bezpieczeństwo.

 

I to są święte słowa.

Zasada ograniczonego zaufania winna funkcjonować przede wszystkim.

Ale jak coś takiego wpoić komuś kto dorósł jedynie do jazdy rowerem?

Wszyscy moi znajomi czuli się władcami szosy idąc przejściem dla pieszych czy wpadając pod auto dopóki nie zrobili sami prawa jazdy. Wtedy zrozumieli, że zachowywali się źle i zagrażali samym sobie.

Brak wyobraźni i empatii widzę w masie ludzi przeraża mnie to.

Każdy czuje się ważny i najważniejszy, a jak już korzysta z przywileju jest jak wszechmogący.

Nie raz pyrkam sobie powoli przez miasto, trafiam na grupę dochodzących do przejścia gimbusów czy innych sediksów, zaczynam prowadzić z nimi grę psychiczną kto na kim wymusi pierwszeństwo.

Nie wyobrażacie sobie jakie oburzenie budzi to, że nie zatrzymałem się przed przejściem tylko zmusiłem ich w ich mniemaniu chamsko do przerwania wędrówki. Wyzwiska i nieczułe gesty to norma :decayed:

Uważają, że im się coś należy? Są ważniejsi od innych?

Jak ktoś kiedyś wprowadzi przepis pierwszeństwa dla pieszych dochodzących do przejścia to się będzie trup gęsto ścielił...

 

To chyba problem naszej nacji, na zachodzie ludzie pomijając inne aspekty drogowo zdają się bardziej odpowiedzialni.

 

Edited by crazyy (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

 

 

Tutaj akurat upierałbym się jednak nad kolejnym punktem art 27: "3.Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez drogę dla rowerów poza jezdnią, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi." To byłaby właściwa subsumpcja ;)

przecież to zdarzyło się na jezdni.

 

Do tego też zmierzałem. Kierujący popełnił błąd - nie ustąpił pierwszeństwa, bezsprzecznie. Czy rowerzystka, w świetle powyższego powinna była korzystać z przywileju pierwszeństwa? Rowerzyści, z obserwacji, mają włączony tryb nieśmiertelności, ponieważ mają ustawowe pierwszeństwo. Tylko tyle albo aż tyle.

Nieśmiertelność jest często spotykana, ale nie pomyślałeś, że w tym konkretnym przypadku po prostu nie zdążyła zahamować przed zestawem?

Równie dobrze mógłbym zadać takie samo pytanie przy każdym wypadku z udziałem motocykla, kiedy inny kierowca wymusza pierwszeństwo. Dlaczego widząc wymuszenie nadal korzystałeś z pierwszeństwa i uderzyłeś w sprawcę?

GS500 icon3.png

Link to comment
Share on other sites

A mi się po prostu zdaję, że kierowca przepuszczał pieszych/rowerzystów, był już złamany, więc w lusterkach widział tylko naczepę i ruszył. Pani rowerzysta wiedziała, że ma pierwszeństwo i tyle. Kobity już nie ma, facet został wdowcem, a kierowca tira, ma zjebane życie i potencjalną odsiakę.

Dalej uważam, że główną przyczyną są głupie przepisy. I wszechobecną propagandę, twierdzącą że rower stanowi najważniejszy środek transportu. A może jakby było urządzenie wymuszające zwolnienie prędkości rowerzystów tego wypadku by nie było?

Oczywiście żadne przepisy nie zwalniają od myślenia, nie tylko za siebie, ale też za innych. 

Żeby nie rozmywać tematu, zakazy wjazdu rowerów nic nie dadzą, bo rowerzyści (oczywiście nie wszyscy) nie przestrzegają obowiązujących przepisów i myślą, że są nieśmiertelni. Jechałem parę dni temu wieczorem miejskim rowerem, po ścieżce i niektórzy nawet nie przestrzegają ruchu prawostronnego i trzeba grzecznie upominać "spierdalaj na prawą"...

Link to comment
Share on other sites

przecież to zdarzyło się na jezdni.

Ponieważ droga rowerowa jest wzdłuż chodnika, oddzielona od jezdni drogi pasem zieleni. Cytowane przez Ciebie pkt 1 tyczą się sytuacji gdy rowerzysta jest już na przejeździe (sądząc po zdjęciach i opisach medialnych, założyłem że rowerzystka uderzyła w bok ciągnika który już wjechał na przejazd - może się mylę). Ale to już kwestia akademicka, nie wnosząca nic do zdarzenia.

 

w tym konkretnym przypadku po prostu nie zdążyła zahamować przed zestawem

Sugerujesz że zbliżając się do skrzyżowania, jechała zbyt szybko aby móc zareagować na niebezpieczeństwo? :biggrin: No, dość ryzykowna teza, ponieważ:

1. Art 19 pkt 1: "Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa";

2. Art 25 pkt 1: "Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność";

3. Art 3 pkt 1: "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.";

4. i kluczowe "Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.";

Nie twierdzę że kierowca ciężarówki jest niewinny. Popełnił błąd nieustąpienia pierwszeństwa, który był kluczowy dla zaistnienia zdarzenia. Ale i rowerzystka, gdyby przestrzegała powyższych przepisów, mogłaby błąd kierowcy naprawić.

I masz rację, taka byłaby moja strategia obrony kierowcy. Dodałbym jeszcze, zakładając że to rowerzystka uderzyła w bok ciągnika, art 25 pkt 4. "Kierującemu pojazdem zabrania się: 1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy;" :smile:

 

 

 

bo rowerzyści (oczywiście nie wszyscy) nie przestrzegają obowiązujących przepisów i myślą, że są nieśmiertelni

A wynika to bez pośrednio z nadmiernego uprzywilejowania rowerzystów. Notoryczne jest przejeżdżanie wzdłuż przejścia dla pieszych, slalom po chodniku między pieszymi czy jazda "pod prąd" bo "tylko tu kawałek" Może i rower nie jest jakoś specjalnie, potencjalnie zabójczym środkiem transportu ale nie sankcjonowane drobne przewinienia powoduję że czują się oni (rowerzyści) bezkarni, co skutkuje czasami tragicznie.

Głośno się twierdzi że rowerzysta jest równoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego. Równoprawnym w sensie? Wymaganych uprawnień do kierowania pojazdami? Wymaganego ubezpieczenia? Warunków technicznych pojazdu? Znajomości przepisów? Jezdnią może jechać paniusia, która nie ma bladego pojęcia o przepisach r.d., rowerkiem z niesprawnymi hamulcami, bez prawa jazdy czy karty rowerowej. I z wdziękiem, prosto z środka skrzyżowania wjeżdża na chodnik "bo na jezdni korek".

Taka trochę mentalność Kalego "jak Kali ukradł krowę, to bohater - ale jak Kalemu ukradli, to już bandyci i złodzieje".

Jak kiedyś dopadłem "sportowca" na Rokicińskiej i się pytam czemu jedzie jezdnią jak obok, wzdłuż, ma ddr, to mi z rozbrajającą szczerością odpowiedział że ddr jest z kostki brukowej i jemu tam, na kolarce, źle się jedzie a tu ma asfalt...

Edited by Pan Konrad (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

z twoją logiką, to wszystkie ofiary wypadków są współwinne (nawet pasażerowie)

Może ty w branży ubezpieczeniowej pracujesz, i całymi dniami kombinujesz jakie przepisy wykorzystać, aby nie płacić odszkodowania?

Edited by jaszczomb (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

 

 

Kierującemu pojazdem zabrania się: 1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy;"

cały czas podajesz przepisy, które nie mają tutaj żadnego zastosowania. Ten cytat już zupełnie jest od czapy :blink: w ten sposób można ukarać każdego uczestnika kolizji, bo przecież wjechał, a nie powinien.

 

Sam zresztą napisałeś:

 

 

Ale ja nie trawię rowerzystów i może źle postrzegam tą sytuację ;)

i na siłę szukasz winy tam, gdzie jej akurat nie ma.

GS500 icon3.png

Link to comment
Share on other sites

 

 

wszystkie ofiary wypadków są współwinne

Nie są współwinne.
Natomiast twierdzę, że w każdym zdarzeniu uczestniczy zawsze dwóch chętnych. Pierwszy, który popełnia błąd i drugi, który swoim zachowaniem nie niweluje błędu pierwszego. Jak Ci ktoś wymusi z podporządkowanej i jedzie w tym samym kierunku co Ty, to walisz mu w tył czy hamujesz? Owszem, trzeba przyznać że nie zawsze jest to wykonalne w danych okolicznościach. Ale okoliczności też zawsze są względne, stanowią wypadkową naszych zachowań. Dojeżdżam do skrzyżowania gdzie mam pierwszeństwo a i tak przygotowany jestem na to, że ktoś z boku może mi tego pierwszeństwa nie ustąpić. Ktoś zmienia pas i zjeżdża prosto na mnie - przyhamować czy walić w niego? Można powiedzieć, że czasem nie da się już nic zrobić - bo nie było miejsca, bo za blisko. A gdybym jechał wolniej? Też byłoby za blisko? Teoria? Może. Ale na pewno bezpieczniejsza w aktualnych warunkach naszej infrastruktury drogowej i omylności ludzkiej. To rozum jest gwarantem bezpieczeństwa a nie przepis.
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
  • Create New...