Jump to content

Rozje**** Sie Na Bandicie


Wino
 Share

Recommended Posts

Hej, pewno co niektórzy znają/pamietaja moj wypadek ciężko mi sie zyje po wypadku, mama utwierdzona w tym o co ze mna walczyła (motocykl jest feee). Siedze całe dnie w domu i tylko komp i komp, samochodem boją sie mnie gdziekolwiek puscic bo znowu cos sobie zrobie. Całe szczescie przyjaciele choc jeszcze studiuja staraja sie jak moga cos ogarnac. Najgorszy żal mam do siebie - o to że nie wykorzystałem bandita. Zawsze jezdziłem z głową, przepisowo. I co z tego, jak i tak przez pajaca pół roku życia zrobiło out a nastepne robi... Sorry ze tu pisze ale musze sie wyżalić :sad2:, tyle planów, tyle możliwości, wszystkiemu moge powiedzieć bye bo choc nadal wszystko jest w zasięgu ręki to już nie bedzie to samo

Edited by Wino (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

Rozumiem że jakieś poważniejsze komplikacje po wypadku... :sad2:  -_-

To jest najgorsze jeśli jesteśmy poszkodowani ewidentnie nie z naszej winy !!

Jest to chyba największy minus jazdy motocyklem, zagrożenie ze strony innych nieogarniętych kierowców.

Ciężko nawet jakoś to skomentować bo niby co można powiedzieć ,, będzie dobrze" z Bogiem sprawa jak cało wychodzisz z takiego zajścia, natomiast jeśli cierpi twoje zdrowie nie z twojej winy to brak słów i tylko się nóż w kieszeni otwiera...  :unsure:  :unsure:

Myślisz że każdy motocyklista to wariat ?

Grubo się mylisz, bo to ludzie z wielką pasją i umiejętnościami o których ty możesz tylko pomarzyć.

 

icon3.png Suzuki SV650s

Link to comment
Share on other sites

Rozumiem że jakieś poważniejsze komplikacje po wypadku... :sad2:  -_-

To jest najgorsze jeśli jesteśmy poszkodowani ewidentnie nie z naszej winy !!

Jest to chyba największy minus jazdy motocyklem, zagrożenie ze strony innych nieogarniętych kierowców.

Ciężko nawet jakoś to skomentować bo niby co można powiedzieć ,, będzie dobrze" z Bogiem sprawa jak cało wychodzisz z takiego zajścia, natomiast jeśli cierpi twoje zdrowie nie z twojej winy to brak słów i tylko się nóż w kieszeni otwiera...  :unsure:  :unsure:

wszystko ok :smile: oprócz lekkiej niedowładnosci lewej reki, Juz nawet powoli zaczynam biegac. No ale i tak nie to mi do szczescia potrzebne

 Pasja ta staje się najmocniejszym narkotykiem, który rządzi naszym życiem. Nawet gdy ją porzucimy zostawia za sobą pustkę, jakiej nie da się wypełnić niczym innym !!! 

Edited by Wino (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

Zawsze jezdziłem z głową, przepisowo. I co z tego, jak i tak przez pajaca pół roku życia zrobiło out a nastepne robi...

Dobrze wiemy, że przepisowa jazda kompletnie nic nie gwarantuje :sad2:

dokładnie i to jest najgorsze bo nie ważne jak bardzo uważasz to nie unikniesz zdarzenia

Link to comment
Share on other sites

 

 

wszystko ok oprócz lekkiej niedowładnosci lewej reki, Juz nawet powoli zaczynam biegac. No ale i tak nie to mi do szczescia potrzebne

 

wsiądziesz jeszcze na moto ?

Myślisz że każdy motocyklista to wariat ?

Grubo się mylisz, bo to ludzie z wielką pasją i umiejętnościami o których ty możesz tylko pomarzyć.

 

icon3.png Suzuki SV650s

Link to comment
Share on other sites

Pewno wsiade, ale tylko tor. Bede sie bał na ulice wyjechac :unsure: ... A teraz jeszcze moja przed wypadkowa współlokatorka fazera kupiła :riding: ... Tak jej zazdroszcze ze brak słów

Link to comment
Share on other sites

Jak spadłeś z konia to musisz na niego wsiąść jak najszybciej - jak chcesz jeździć, i jesteś fizycznie sprawny na tyle, żeby jeździć to nie czekaj tylko zacznij. Na początku będzie cie ściskać w dołku ale to przejdzie może nawet po roku, ale przejdzie. Im dużej będziesz czekać, tym będzie trudniej aż w końcu zrezygnujesz.

Link to comment
Share on other sites

@Wino - wiem, że trudno wrócić na moto po wypadku, ale skoro na motocyklu potrafią jeździć bikerzy po amputacji kończyn ("Co nas kręci..."), to nie składaj broni. Skoro już biegasz, to znaczy że nie odpuściłeś i walczysz - to walcz tak, żeby niedługo wsiąść na moto!

Tego Ci życzę!

"Be yourself, no matter what they say!"

Sting

Link to comment
Share on other sites

Myślę sobie że dobrze że się odezwałeś. Że dzielisz się swoimi odczuciami bo nie powinieneś być z tym sam. Można dużo pisać ale nie o to chodzi. Już się nie poddałeś i bardzo dobrze. Stało się i się nie odstanie. Będzie dobrze bo Ty sam tego chcesz. Tak trzymaj!

Link to comment
Share on other sites

dasz radę :smile:

 

strach i lęki da się opanować :smile: piszę na własnym przykładzie 

 

powodzenia 

Kocham motocykle, pytałam tatusia czy mnie na moto czasem nie robił, mówi że nie bo niewygodnie czyli widać jak wie to co najmniej raz próbował ...

Link to comment
Share on other sites

Strach opanowany mam, tylko gorzej z obawa żeby znowu nie powtórzyc... jeszcze rozwalaja mnie swiadkowie wypadku " no ja nie widziałem, ale słyszałem ze wył to szybko musiał jechac", no ku***. A on przez okno wygladał to pewno polske szpieguje. Jedyne co mnie troche cieszy to to że odszkodowanie dostane, a sprawcy nawet w sadzie nie chce spotkac :/. Troche czasu leżałem, a on nawet sie nie zainteresował czy sobie daje radę. Szczescie ze rodzina i przyjaciele byli przy mnie 

Edited by Wino (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

Nie wiemy co nas czeka czy cegła w drewnianym ... obawa to strach. Co ma być to będzie. Decyzja jest po Twojej stronie. Jesteś lub Cie nie ma. Chcesz lub nie.

Link to comment
Share on other sites

A coś o samym wypadku napiszesz więcej, tak ku przestrodze dla innych? 50km/h było, dobre ciuchy? Wiemy tylko tyle co z gazety, czyli zajechanie przez młodziana + fotki moto. 

 

 

Dobrze wiemy, że przepisowa jazda kompletnie nic nie gwarantuje

Nie gwarantuje - TRUE - ale jednak mocno zmniejsza ryzyko, a każde 10km/h daje zawsze "kilka" metrów więcej przy hamowaniu... kilka metrów, które ma znaczenie gdy kończy się droga i czas, a braknie metra i kończymy w drzwiach lub bagażniku fury. No ale nie chcę robić OT.

Edited by gary (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

Hej, pewno co niektórzy znają/pamietaja moj wypadek (http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3680968,grozny-wypadek-na-srebrzynskiej-motocyklista-zderzyl-sie-z-oplem-zdjeciafilm,id,t.html?cookie=1) ciężko mi sie zyje po wypadku, mama utwierdzona w tym o co ze mna walczyła (motocykl jest feee). Siedze całe dnie w domu i tylko komp i komp, samochodem boją sie mnie gdziekolwiek puscic bo znowu cos sobie zrobie. Całe szczescie przyjaciele choc jeszcze studiuja staraja sie jak moga cos ogarnac. Najgorszy żal mam do siebie - o to że nie wykorzystałem bandita. Zawsze jezdziłem z głową, przepisowo. I co z tego, jak i tak przez pajaca pół roku życia zrobiło out a nastepne robi... Sorry ze tu pisze ale musze sie wyżalić :sad2:, tyle planów, tyle możliwości, wszystkiemu moge powiedzieć bye bo choc nadal wszystko jest w zasięgu ręki to już nie bedzie to samo

 

Też miałem wypadek na Bandziorze- trochę przed Tobą, bo we wrześniu. To oczywiście prawda, że jest ciężko, ale musisz znaleźć w sobie siłę, by z tym walczyć. Też jeździłem "wbrew" oczekiwaniom rodziny. Zasugeruj rodzinie, że ograniczanie Cię z powodu obaw, że sobie coś zrobisz, może tylko pogłębić Twoją krzywdę. Nie rozumiem, co masz na myśli, pisząc o wykorzystaniu Bandita? Znam jeszcze minimum 3 motocyklistów, którzy tak jak my jeżdżą przepisowo i też mieli wypadki- to nie jest dobry sposób na rozpatrywanie wypadków- co ma być, to będzie. Też jeszcze daleko mi do pełnej sprawności, ale nie rezygnyję z poczynionych planów- Ty też wróć do realizacji swoich. 2 dni po wypadku miałem zabrać moją białogłowę w mini podróż i się jej oświadczyć- oświadczyłem się w dniu, w którym planowałem- w szpitalu, zagipsowany i poruszający się na przemian na wózku, z balkonikiem i o kuli ;)

 

Jeżeli będziesz mieć ochotę, proponuję spotkanie- mamy podobne doświadczenia, może dzięki temu będzie łatwiej pokonać negatywne emocje ;)

 

wszystko ok :smile: oprócz lekkiej niedowładnosci lewej reki, Juz nawet powoli zaczynam biegac. No ale i tak nie to mi do szczescia potrzebne

 Pasja ta staje się najmocniejszym narkotykiem, który rządzi naszym życiem. Nawet gdy ją porzucimy zostawia za sobą pustkę, jakiej nie da się wypełnić niczym innym !!! 

 

Ręka wróci do normy ;) Potrzeba czasu- sam też jeszcze nie wszystko lewą robię, ale przecież są Hondy z DCT ;) Jeżeli miałeś uraz kolana, bieganie może nie być najlepszym pomysłem, natomiast zawsze dobrze zrobi basen.

 

Strach opanowany mam, tylko gorzej z obawa żeby znowu nie powtórzyc... jeszcze rozwalaja mnie swiadkowie wypadku " no ja nie widziałem, ale słyszałem ze wył to szybko musiał jechac", no ku***. A on przez okno wygladał to pewno polske szpieguje. Jedyne co mnie troche cieszy to to że odszkodowanie dostane, a sprawcy nawet w sadzie nie chce spotkac :/. Troche czasu leżałem, a on nawet sie nie zainteresował czy sobie daje radę. Szczescie ze rodzina i przyjaciele byli przy mnie 

 

Gdy doświadczymy silnego bólu, obawy są większe, ale powiem otwarcie- z każdego przezwyciężonego na nowo lęku jest ogromna satysfakcja. Też się poirytowałem jednym "świadkiem". Zgłosił się sam, że on wszystko widział i nawet ma nagranie ze swojego samochodu, że niby jechałem "ile fabryka dała", bo widział łopoczącą kamizelkę odblaskową (To było jego tłumaczenie, zapisane w protokole przesłuchania). Facet opóźnił całą procedurę o miesiąc, a okazało się, że stał w poprzecznej ulicy czekając na zielone, widział w tym czasie kilka motocykli jadących w poprzek, na miejsce wypadku dojechał już po, nie rozpoznał motocykla, ani kierującego, a jego "nagranie" magicznie wzięło i samo się skasowało. Ale za to PZU mimo sądowego orzeczenia o winie kobiety zmieniającej pas, dalej się nim podpiera. Od wyruszenia do szpitala nie widziałem już więcej sprawczyni- nie czuję żalu z tego powodu. Mam tylko nadzieję, że coś do niej dotarło po tym wypadku. Sprawcy zazwyczaj są zaskoczeni, że OC nie zwalnia z odpowiedzialności karnej.

 

Trzymaj się! W razie czego służę własnym doświadczeniem. Głowa do góry i się nie poddawaj- choćby nie wiem co ;)

Konfucjusz: Po­wiedz mi, a za­pomnę. Po­każ mi, a za­pamiętam. Pozwól mi zro­bić, a zro­zumiem.

2010-2012: BMW F650 '95 48KM; 2014-2018: Suzuki GSF Bandit S 600 '96 78KM "Smokey"; 2017-: AJP PR3 240 Supermoto '17 23KM "Rowerek"

Link to comment
Share on other sites

Czasy sprawiły, że oczekuje się ... oczekujemy od siebie, że będziemy maszynami nie odczuwając bólu, strachu, nie mając złych dni i nie płaczącymi ale jesteśmy ludźmi i to naturalne emocje które właśnie nas takimi czynią. Odwaga nie jest kwestią braku strachu ale działanie pomimo odczuwania strachu.

 

Więc nie walcz ze strachem, bólem rozgoryczeniem i złością to twoi sprzymierzeńcy to sygnały odczuwaj je wszystkie aby jak najpełniej chłonąć życie. Kiedy się z nimi pogodzisz przestaną Ci przeszkadzać i będziesz mógł podążać za swoimi celami a energię skupisz na tym aby je osiągać, a nie walczyć ze sobą.

 

Ludzie... nie wiń ich są tak skomplikowani, że nie zawsze łatwo przewidzieć czy wytłumaczyć ich zachowanie mogą popełniać błędy. 

Nie żyw urazy do Twoich oprawców oni tego nie odczują tylko Ty będziesz ją pielęgnował tą gorycz aż zacznie żyć w Tobie i zżerać Cię od wewnątrz. Stanie się silniejsza od Ciebie, a Ty będziesz zgryźliwym tetrykiem nieznośnym dla wszystkich wokół. Świat wokół to odzwierciedlenie Ciebie ludzie, kolory, muzyka, zapach to co lubisz chyba nie chcesz widzieć wokół szarości. Spotkaj się, zadzwoń i zapomnij będzie Ci lżej.

 

Kiedy jesteśmy młodzi wydaje się nam że jesteśmy wyjątkowi, że jest w nas coś czego inni nie mają potem życie nas nieco temperuje i uczy pokory a my walczymy aby osiągnąć "sukces" lecz nadal jesteśmy młodzieńcami którym wydaje się, że ten sukces uczyni z nas kogoś wyjątkowego więc chcemy go już teraz. Czasem się potykamy, upadamy winiąc za to cały świat. Dopiero gdy dojrzejemy jesteśmy świadomi, że to nie to kim jesteśmy na papierze, ani to jaki "sukces" osiągnęliśmy, ani nawet nie to jak nisko upadliśmy stanowi o nas. Ważna jest sama wędrówka, droga jaką pokonujemy to doświadczenie rzeźbi nas i wtedy wiemy kim jesteśmy. To co się stało zmieniło Cię jesteś innym człowiekiem wykorzystaj to !

 

I nigdy nie pozwól aby ktoś odebrał Ci Twoje marzenia to Twoje życie ciesz się nim tak aby zarażać ta radością innych wokół i staniesz się silniejszy, a Twoja siła będzie dla nich wsparciem. Ludzkie ciało jest zdolne do niewytłumaczalnych rzeczy więc nic nie jest przesądzone, a każdy z nas może kreować świat na swoje żądanie wystarczy to sobie wyobrazić i działać.   

Link to comment
Share on other sites

Nie wykorzystałem bandita chodzi o to ze ani na koło nie stawiałem, ani gumy nie palilem. Prędkość tez rzadko kiedy przekraczałem. Strój miałem praktycznie cały, trochę zawiódł kask szczekowy ls2. A no i śruby mam w ręce ale to nie wiem czy coś by ochronilo

A ze ciało jest zdolne do niewytlynaczalnych rzeczy się zgodzę. Na odwiedzinach w szpitalu lekarz powiedział według ich całej wiedzy to ja powinienem nie żyć. I ze po moim przypadku muszą wszystko zweryfikować od nowa

Link to comment
Share on other sites

A no i to ja jestem malolat bo w gazecie na odwrót napisali. P.s wiecie ze ubezpieczenia sprawcy śledzi mnie ( Facebook, fora) żeby coś znaleźć i nie płacić?

Link to comment
Share on other sites

taki mamy klimat :mellow: 

 

sam fakt ze w ogóle maja jakiekolwiek możliwości manewru by nie płacić to jakieś chore 

Link to comment
Share on other sites

Z jakim TU przyjdzie Ci walczyć?

Konfucjusz: Po­wiedz mi, a za­pomnę. Po­każ mi, a za­pamiętam. Pozwól mi zro­bić, a zro­zumiem.

2010-2012: BMW F650 '95 48KM; 2014-2018: Suzuki GSF Bandit S 600 '96 78KM "Smokey"; 2017-: AJP PR3 240 Supermoto '17 23KM "Rowerek"

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem, rodzice (niestety) zajmuja sie sprawa. Mówie niestety bo mnie celowo od niej odciagaja zebym sie  nie denerwował, a przez to wkurzam sie podwojnie

Link to comment
Share on other sites

Wino, Ty się ciesz, że żyjesz.

To zdjęcie z odrysowanym na asfalcie Twoim ciałem to sobie powinieneś w ramkę oprawić, żeby Ci przypominało jakim jesteś szczęściarzem.

Doceń to...

Link to comment
Share on other sites

Mam zdjecia z oiomu, ze wszystkimi rurkami podpietymi do mnie. No i gadałem z lekarzem co mnie ratował a szanse były prawie żadne

Link to comment
Share on other sites

Wino, priv.

Konfucjusz: Po­wiedz mi, a za­pomnę. Po­każ mi, a za­pamiętam. Pozwól mi zro­bić, a zro­zumiem.

2010-2012: BMW F650 '95 48KM; 2014-2018: Suzuki GSF Bandit S 600 '96 78KM "Smokey"; 2017-: AJP PR3 240 Supermoto '17 23KM "Rowerek"

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
  • Create New...