Jump to content

Maroko 7 Marca 2014


raider
 Share

Recommended Posts

Witam,

Z kolegą mamy zaplanowaną trasę do Maroka około 7 marca 2014. Ze względu na pogodę w Europie w tym okrasie , motocykle wrzucamy na busa i jedziemy po Gibraltar, tam zostawiamy samochód i pędzimy dalej na objazdówkę po Maroku motocyklami.Jeśli ktoś chciałby dołączyć zapraszam.

Darek: 606143447, email:ddomeracki8@gmail.com

Link to comment
Share on other sites

ja chętnie poznałabym szczegóły bo myślałam o czymś takim. o ile chcielibyście towarzystwa baby na CBF500... ;)

a właśnie na marzec planowałam jakiś krótki wypad w tamte rejony, chociaż ja akurat planowałam lecieć do Algierii. nie myśleliście o Algierii ? można jechać wtedy krócej busem do Algierii lub Barcelony ewentualnie i przepłynąć promem do Algieru. Maroko znam już jak własną kieszeń ale nie z perspektywy motocykla.

Link to comment
Share on other sites

KidRackBrawura

Cześć, ile przewidujecie dni? Jaki koszt transportu moto i osób(samolot?) Jakie motocykle jadą? enduro turystyki czy szosa?

Link to comment
Share on other sites

ja chętnie poznałabym szczegóły bo myślałam o czymś takim. o ile chcielibyście towarzystwa baby na CBF500... ;)

a właśnie na marzec planowałam jakiś krótki wypad w tamte rejony, chociaż ja akurat planowałam lecieć do Algierii. nie myśleliście o Algierii ? można jechać wtedy krócej busem do Algierii lub Barcelony ewentualnie i przepłynąć promem do Algieru. Maroko znam już jak własną kieszeń ale nie z perspektywy motocykla.

Cześć Aniu,

 

w kwestii szczegółów wyprawy do Maroko i opcji algierskiej zadzwoń proszę do mnie 0 662 160 372. Pozdrawiam Jarek

Cześć, dla większej przejrzytości - jestem drugą osobą, o której wspomina Darek - rider w powyższym poście. Razem wyjeżdżamy 7 marca  na wyprawę do Maroko, choć przyznam, że Algieria brzmi równie ciekawie. Najlepszy na taki wypad byłby oczywiście turystyczny enduro, ale CBF tez powinien dać radę, pod warunkiem, że nie wjedziemy w pustynię...

Jeżeli jesteś jeszcze zainteresowana wyprawą, to nr telefonu jest poniżej, ewentualnie napisz na dulcyn@poczta.onet.pl. Pozdrawiam jarek

Link to comment
Share on other sites

Dlaczego nikt nie pisze i nie dzwoni ?

Jadąc w trójkę byłoby raźniej jak również koszty byłyby dużo mniejsze,

Pozdrawiam Darek

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...
  • 2 weeks later...

o matko jak Wam zazdroszczę, że jednak mi się nie udało!! napiszcie kilka słów jak było! jakieś miłe wspomnienia? jakieś problemy? jak z przepłynięciem do Afryki poszło? następnym razem na bank jadę!!!!

Link to comment
Share on other sites

Może i Ja w końcu udam się na jakąś wyprawę chociaż po Europie a na razie mogę tylko pozazdrościć że mieliście okazje wybrać się w taką podróż na 2oo. 

Link to comment
Share on other sites

o matko jak Wam zazdroszczę, że jednak mi się nie udało!! napiszcie kilka słów jak było! jakieś miłe wspomnienia? jakieś problemy? jak z przepłynięciem do Afryki poszło? następnym razem na bank jadę!!!!

 

Można by krótko napisać BYŁO SUPER ale.... za krótko. Tydzień w Maroku to jak mrugnięcie powieką. Już lepiej chyba podzielić ten kraj na kilka wyjazdów i wtedy lepiej poczuć klimat, architekturę, obyczaje i widoki w poszczególnych regionach. 

Początkowo planowalismy jechać z moto na busie aż do samego Algeciras, ale z nudów i cierpienia już po przekroczeniu francusko hiszpańskiej granicy znaleźlismy parking  i już sprzętami pojechaliśmy do Algeciras. Sama przeprawa promem bez żadnych sensacji. Bilety kupiliśmy w kasie portu. Po 4 godzinach oczekiwania i wywiania( sztorm) zapakowaliśmy się na prom i po 1,5 godzinie byliśmy w Afryce. W Tangerze Med w niecałe 20 minut było po wszystkim ( mimo że przebieg odprawy celno granicznej nie odbiegał standardami od odpraw w bloku wschodnim w czasach minionej epoki - znudzeni celnicy, mający wszystko i wszystkich w nosie policjanci, tzw. nikt nic nie wie, nie zawracaj głowy, jak przyjdzie czas to się toba zajmiemy ;)  i zostalismy wpuszczeni na  terytorium.Maroka. Pierwsze żarełko ( z niepewności na początek pizza) i miętowa przesłodka herbata. Noclegi organizowalismy po drodze, z reguły w hotelikach 2 lub 3 gwiazdkowych. Było trochę poszukiwań, ale bez tragedii. Po pierwszej pizzy jedliśmy i piliśmy już wszystko to co jedli i pili marokańczycy, w miejscach gdzie jedzą i piją marokańczycy i mimo internetowych ostrzeżeń jakie to nam grożą rewolucje układu pokarmowego żadnemu z nas nic nie dokuczyło. Niestety w wiekszości miejsc byliśmy bardzo krótko więc zwiedzanie odbywało się w tempie błyskawicy. Z reguły od razu ruszaliśmy do Medyn aby choć przez chwile poczuć marokanski klimat starych dzielnic. Czuliśmy się jak w labiryncie ale nigdzie nie skorzystalismy z "pomocy" boyfriendów :smile:. Motocykle wytrzymały. Żadnych awarii, przepalonej żarówki nie liczę. Zobaczone (niestety tylko): Tanger, Asilach, Rabat, Marakesz, widoki drogi z Marakeszu do Ouarzazate, wąwóz Dades, Ar Rachidia, Midelt, Azrou, Meknes, Fez i Volubilis. Przeżyliśmy wszystkie pogody: słońce, deszcz, śnieg, wichury. Temperatury od -1,5 do +28. Problem był jeden, ale już na europejskiej ziemi. Hiszpańska Guardia Civil Traffic była bezlitosna a na dodatek nie umieli po polsku ;) i wlepiła nam po 150 eurowym mandacie za...., no za co może dostać mandat motocyklista. Oczywiście za prędkość :smile:. W Valencii trafiliśmy na Festiwal Las Fallas a w Figueres mogliśmy poczuć się w klimacie Salvadora Dali.

A co do kwestii nastepnego razu Aniu, to reflektowałbym na proponowaną przez Ciebie Algierię

Link to comment
Share on other sites

Można by krótko napisać BYŁO SUPER ale.... za krótko. Tydzień w Maroku to jak mrugnięcie powieką. Już lepiej chyba podzielić ten kraj na kilka wyjazdów i wtedy lepiej poczuć klimat, architekturę, obyczaje i widoki w poszczególnych regionach. 

Początkowo planowalismy jechać z moto na busie aż do samego Algeciras, ale z nudów i cierpienia już po przekroczeniu francusko hiszpańskiej granicy znaleźlismy parking  i już sprzętami pojechaliśmy do Algeciras. Sama przeprawa promem bez żadnych sensacji. Bilety kupiliśmy w kasie portu. Po 4 godzinach oczekiwania i wywiania( sztorm) zapakowaliśmy się na prom i po 1,5 godzinie byliśmy w Afryce. W Tangerze Med w niecałe 20 minut było po wszystkim ( mimo że przebieg odprawy celno granicznej nie odbiegał standardami od odpraw w bloku wschodnim w czasach minionej epoki - znudzeni celnicy, mający wszystko i wszystkich w nosie policjanci, tzw. nikt nic nie wie, nie zawracaj głowy, jak przyjdzie czas to się toba zajmiemy ;)  i zostalismy wpuszczeni na  terytorium.Maroka. Pierwsze żarełko ( z niepewności na początek pizza) i miętowa przesłodka herbata. Noclegi organizowalismy po drodze, z reguły w hotelikach 2 lub 3 gwiazdkowych. Było trochę poszukiwań, ale bez tragedii. Po pierwszej pizzy jedliśmy i piliśmy już wszystko to co jedli i pili marokańczycy, w miejscach gdzie jedzą i piją marokańczycy i mimo internetowych ostrzeżeń jakie to nam grożą rewolucje układu pokarmowego żadnemu z nas nic nie dokuczyło. Niestety w wiekszości miejsc byliśmy bardzo krótko więc zwiedzanie odbywało się w tempie błyskawicy. Z reguły od razu ruszaliśmy do Medyn aby choć przez chwile poczuć marokanski klimat starych dzielnic. Czuliśmy się jak w labiryncie ale nigdzie nie skorzystalismy z "pomocy" boyfriendów :smile:. Motocykle wytrzymały. Żadnych awarii, przepalonej żarówki nie liczę. Zobaczone (niestety tylko): Tanger, Asilach, Rabat, Marakesz, widoki drogi z Marakeszu do Ouarzazate, wąwóz Dades, Ar Rachidia, Midelt, Azrou, Meknes, Fez i Volubilis. Przeżyliśmy wszystkie pogody: słońce, deszcz, śnieg, wichury. Temperatury od -1,5 do +28. Problem był jeden, ale już na europejskiej ziemi. Hiszpańska Guardia Civil Traffic była bezlitosna a na dodatek nie umieli po polsku ;) i wlepiła nam po 150 eurowym mandacie za...., no za co może dostać mandat motocyklista. Oczywiście za prędkość :smile:. W Valencii trafiliśmy na Festiwal Las Fallas a w Figueres mogliśmy poczuć się w klimacie Salvadora Dali.

A co do kwestii nastepnego razu Aniu, to reflektowałbym na proponowaną przez Ciebie Algierię

 

 

no brzmi to wszystko super. poza faktem -1,5 stopnia i śniegu...  zazdroszcze jeszcze bardziej. z tego co zwiedzaliście to też wcześniej wszędzie byłam także domyślam się jak fajnie było a na moto to już w ogóle bajka. to w takim razie szykujmy się na przyszły rok na Algierię. ja mam nadzieję przetestuję w tym roku dłuższą wyprawę do Chorwacji i zobaczymy jak moja mała Honda się spisywać będzie..

Edited by Suchy-wolk
cytat (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

ja mam nadzieję przetestuję w tym roku dłuższą wyprawę do Chorwacji

 

Testuj Chorwację i zdaj relację :smile:. Powodzenia!!!. I w przyszłym roku Afryka....

Edited by tomi66 (see edit history)
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
  • Create New...