Jump to content

Jura na weekend


Mawet
 Share

Recommended Posts

Krótko i treściwie. -Wyjazd na weekend - http://tnij.org/m9n9 - trasa-plan - nakręcić km i obejrzeć zamki na jurze (szlak orlich gniazd)-spanie - gdzie się znajdzie pewnie okolice podzamcza - agroturystyka czy coś w tym stylu-prędkość turystyczna-dobra zabawa:)Ja lecę z dziewczyną. Ktoś chętny?

Link to comment
Share on other sites

Sobota 8 rano pobudka, dziewczyna z trudem ale jednak podnosi się z łóżka. Szybki marsz do mnie do domu, śniadanie i wio na parking objuczamy konia.

Dołączona grafika

 

Pierwsze metry jazdy - od razu czuję, że moje nowe buty, mimo że fajne, nie grają z wysokością dźwigni zmiany biegów - muszę całą nogę ruszać do góry żeby zmienić bieg. Zjazd na stacje, szybkie dotankowanie i zabieram się za regulację wysokości dźwigni...Wstyd się przyznać poległem. Za cholere nie wiem jak to zrobić, mimo że wydaje mi się, że wszystko robię jak trzeba. No nie idzie franca. Dobra jedziemy.

Pierwszy przystanek Rzejowice pod Radomskiem - dom rodziców dziewczyny, znowu zabieram się za dźwignię. Gubię pierścień sagera...Dzwonię do Obieżyświata (z forum bandita), może coś doradzi. (Dzięki wielkie za pomoc!). Jest poszło, regulacja prosta jak budowa cepa. Znajduję zgubiony pierścień, składam całość do kupy. Lecimy dalej.

Przystanek w Częstochowie:

Dołączona grafika

Teraz już rzut beretem do pierwszego zamku w Olsztynie. Zostawiamy moto i klamoty na parkingu (klamoty w budce odźwiernego, moto przy jego budce)

Dołączona grafika

Wejście na zamek 2.5zł, ale żeby wejść na wieżę widokową trzeba dodatkowo zapłacić 1.5 zł. Mówię- pieprzyć taką politykę,mamy przed soba jeszcze multum zamków, tam sobie wejdziemy. Kierujemy się na Janów,dalej Zloty Potok do Żarek - świetna droga, dobry asfalt, fajne winkle. Do tego ekstra pogoda i masa motocykli na drodze. Super!

Następny zamek to Bobolice (Mirów olalismy, bo znam te ruiny). Na miejscu okazuje się, że wszystko zamknięte, bo ponoć Komorowski ma przyjechać

Dołączona grafika

Dołączona grafika

To lecimy dalej- na Morsko. W drodze spotykamy lisa - biedak się wystraszył motocykla. Droga do samego zamku to jakiś dramat - szutrowa z dużą ilością dziur. Na miejscu dowiadujemy się,że zamek jest w prywatnych rękach i jest zamknięty. Trochę zaczyna nas to już wkurzać. Ale tuż obok jest "farma" z jakimiś zwierzakami- dziki, kozy, daniele,sarny. Odwrót. Robi się późno więc zaczynamy myśleć o szukaniu noclegu. Jednak jedziemy przez takie wiochy, że nic znaleźć nie można. Szyba decyzja, lecimy dalej do Ogrodzieńca - Podzamcza. Zaklepujemy nocleg (nawet TV było, 3 łózka i automatyczne światło w kiblu, ale brak ciepłej wody). Zostawiamy rzeczy i idziemy na zamek.Jest 19.Zamek czynny do 19. Próby wejścia inną drogą się nie powiodły :biggrin:

Dołączona grafika

Kupujemy coś na kolację i o 22 padamy na twarz. Idziemy spać. Co ciekawe oboje mamy taki sam sen, że jutro ma padać. Nie, nikt się nie zlał do łóżka.

Niedziela pobudka o 8.15. Decydujemy się już olać zamek i lecimy dalej

Dołączona grafika

Kolejny cel - zamek w Rabsztynie obok Olkusza. O 10 jesteśmy na miejscu, gdzie okazuje się,że budowla jest w remoncie i za 1 zł można obejrzeć sobie jeden pokój z zdięciami i makietą, która służy jako statyw całkiem dzielnie.

Dołączona grafika

No nic lecimy na Ojców, po drodze zahaczając o Pieskową Skałę, gdzie dostajemy ulotkę o jaskini nietoperza - decyzja po zamku w Ojcowie lecimy. Droga od Olkusza przez Pieskową Skałę do Ojcowa to czysta poezja. W Ojcowie:

Dołączona grafika

Jakby tego było malo okazuje się, że droga do Jaskini, która na mapie aż krzyczała - "wybierz mnie" jest zamknięta. Jechać na około nie chcemy bo za dużo trzeba by nadrabiać. Odwrót - kierujmy się już z powrotem na Łódź. Dojeżdżamy do Wolbromu i odbijamy na Bydlin - kolejny zamek. W samym Bydlinie trafiamy na jakieś dożynki czy coś tam. O to zamek (nawet otwarty :biggrin:)

Dołączona grafika

Krótka przerwa i decyzja żeby wracać trochę dłuższą trasą ale zahaczyć o odcinek Żarki - Janów - znowu poezja. Dalej Olsztyn

 

Dołączona grafika

 

I do domu.

W trasie okazało się dodatkowo, że moje moto ma ciekawe zabezpieczenie. Odpala tylko jak rozpozna twarz właściciela - znaczy moją. 2-3 razy nie reagował na naciśnięcie startera (pewnie coś ze stykami - tak myślę)- ruszam kablami - nic.Zdejmuje kask - odpala. :biggrin: Niestety wytłumaczenie jest bardzo prozaiczne, ale nie będę się tym chwalił:smile:

 

W sumie nakręcone ponad 550 km i już wiem, że latanie wokół komina to nie to:)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
  • Create New...